Obserwatorzy

piątek, 6 grudnia 2013

Akcja remontowa



Oj, nie mam ci ja szczęścia do spodni… Albo od razu wyglądają jak znoszone, albo niszczą się w tempie zastraszającym…

Spodnie bling-bling /szyte w lutym/ przecierają się… Dresy domowe – zaglądają oczkami z krawędzi szwu…

Wiem, że nie tylko ja mam takie kłopoty. Ba, to dość powszechny problem. A że już dość dawno temu znalazłam sobie na niego sposób – to naprawiłam sobie obie pary gatek. Jeszcze trochę posłużą.

Spodnie, o zgrozo, wyglądają tak, jak na zdjęciu 1. Specjalnie wsunęłam do nogawki białą kartkę papieru, żeby przetarcie było bardziej widoczne.

zdj.1

Samo gęste przecerowanie materiału nic by nie dało, bo materiał zrobił się jak sitko i bardzo by się pościągał, gdybym go przeszyła. Trzeba coś podszyć pod spód. Coś niezbyt sztywnego, żeby nie uwierało. Najlepiej – żeby nie trzeba było tego czegoś obrzucać, bo szwy będą nieprzyjemnie tarły. I żeby dobrze przytrzymało materiał od spodu, powstrzymało go przed rozłażeniem się.

Wynalazłam – łatki do zaprasowywania. Właściwie – nie łatki, a solidnie powleczone klejem kawałki płótna dostępnego w różnych kolorach. Bawełna, przyjemna dla skóry. Niegruba – jak zwykłe płótno. Żeby się jeszcze nie strzępiła…

Nie strzępi się materiał ucięty pod skosem. To chyba każdy zauważył. Nie strzępi się, bo strzępienie to proces „uwalniania się” nitek nie przytrzymywanych wystarczająco przez inne nitki. Jeśli brzeg materiału jest ucięty pod skosem, to w zasadzie i osnowa, i wątek wciąż się przytrzymują., nie ma nitek luźnych, wyłażących z materiału.

No ale cięcie pod skosem  nie jest zawsze możliwe. No i nie jest ekonomiczne – spore kawałki trzeba odrzucić jako nieużyteczne.

Na pomoc wyruszą- nożyczki tnące w ząbki. Jeśli kroimy nimi wzdłuż nitek – to tak naprawdę linia cięcia jest zawsze pod skosem ;-) Samego cięcia – nie brzeg uciętego materiału. Brzeg przebiega prosto, ale wycięte na nim ząbki tworzą nic innego jak cięcie pod
skosem raz w jedną, raz w drugą stronę. To dlatego nożyczki te są tak przydatne podczas krawieckich zajęć. Zamiast obrzucać brzegi, które mogłyby się strzępić, a nie są zbytnio narażone na uszkodzenie – jak te ukryte po lewej stronie , a przykryte podszewką – wystarczy je przyciąć ząbkowanymi nożyczkami. Ma to też inną zaletę – podczas prasowania zdarza się, że obrzucone owerlokiem czy zygzakiem /więc mocno pogrubione/ brzegi dodatków na szwy
odciskają się na prawej stronie. Dodatki przycięte ząbkowanymi nożyczkami nie mają tego dodatkowego pogrubienia – to sam materiał i nic więcej.

Wycinam łatkę z powleczonego klejem płótna  - łatkę akuratnej wielkości. Troszkę większą niż rejon uszkodzenia. Przyprasowuję ją do lewej strony spodni – trzyma się świetnie, nie trzeba nic przypinać szpilkami ani fastrygować. Obszywam jej kontury prostym ściegiem. /zdj.2/


zdj.2


Potem – szerokim ściegiem zygzakowym wypełniam obrys łatki. Nie za gęsto, nie za rzadko. Na tyle gęsto, żeby w trakcie noszenia tarcie napotykało nitki maszynowe, poliestrowe, które przecierać się nie będą, a nie przenosiło się na nieodporny materiał spodni. 

 zdj.3


Po prawej stronie /zdj.4/ jest to trochę widoczne – w końcu to naprawa, cudów nie ma.


 zdj.4


Ale za to z pewnej odległości /zdj.5/ robi się prawie niewidoczne. Szczególnie dobrze ta metoda się sprawdza na materiałach o skośnym splocie, zwłaszcza jeansach – skośne nitki cerowania gubią się w skośnych nitkach materiału.


zdj.5



Teraz zabrałam się za dresy …



zdj.6



Najchętniej naprawiłoby się to pogłębiając szew, przeszywając nową linie szwu, tak żeby uszkodzenie znalazło się w strefie zapasów na szwy. Ale – jest jedno „ale”. Nogawka spodni stanie się wtedy węższa, więc bardziej niż poprzednio narażona na przeciążenia materiału, naciąganie, przecieranie i pękanie...

Sprawę załatwię podobnie, jak zrobiłam to z poprzednimi spodniami. Nie mogę jednak użyć łatki płóciennej, bo unieruchomię dzianinę, która przecież powinna się rozciągać. Raz, że spodnie będą mniej wygodne, dwa – że na miejscu styku „sztywne – rozciągliwe” będą bardzo podatne na nowe uszkodzenia.

Naprasowałam paseczek rozciągliwego wkładu – sztywnika. Znów ciętego nożyczkami w ząbki. Sztywnik nie jest tak elastyczny, jak spodnie, ale za to bardziej niż płótno. No i jest od płótna delikatniejszy. /zdj.7/


zdj.7



Powtórzyłam manewry z cerowaniem ściegiem zygzakowym – jak na spodnie domowe wynik
końcowy zupełnie mnie zadowala. /zdj.8/. Gdybym spodni nie „podratowała” – długo by już nie posłużyły… A tu zima idzie…


zdj.8



Dodam jeszcze, że płótno z klejem, bo chyba tak należałoby je nazywać, jest przydatne nie tylko w takich sytuacjach. Można z niego wycinać łatki do naszycia na prawej stronie uszkodzonych ciuszków /zwłaszcza dziecięcych/, także tworzyć własne aplikacje. Przez to, że nie jest grube – nawet kilka warstw nałożonych na siebie nie ma jakiejś kosmicznej grubości. Nie strzępi się w trakcie pracy, bo klej nałożony jest naprawdę rzetelnie, a przed obszyciem brzegów i naszyciem gotowej aplikacji można ją naprasować na materiał i w ten sposób darować sobie użycie szpilek, które potrafią - zwłaszcza przy bardziej skomplikowanych kształtach aplikacji i w trakcie mocowania jej w trudniej dostępnych miejscach – nieźle dać popalić…

W przygotowaniu programu udział wzięły:








czwartek, 5 grudnia 2013

I znów nowości w sklepie...

Nie, to  nie jest tak, że przekształciłam bloga w banner reklamowy.

Po prostu wypuściłam się na większe zakupy - asortyment sklepowy bardzo się powiększył, a opracowywanie nowych towarów trochę trwa. Stąd taki wysyp co kilka dni...

Z ciekawszych rzeczy - pisaki spieralne wodą. Można nimi rysować na tkaninach i nie śpieszyć się z szyciem. Można dokończyć jak nie dziś, to jutro, a może pojutrze... Linie nie znikną przedwcześnie. A potem popryskać wodą - i ślady znikają.

Wkład odzieżowy - sztywnik - do elastycznych materiałów i dzianin. Lekko poddaje się wszerz i bardzo dobrze po skosie. Do użycia tam, gdzie zależy nam na ujarzmieniu materiału bez zbytniej utraty jego elastyczności.

Guma powleczona silikonem /biała i czarna/ - do użycia w modelach "bezramiączkowych" i w ogóle tam, gdzie zależy nam, żeby materiał nie zjeżdżał z powierzchni. Czyli - jeśli ktoś chce sobie uszyć ocieplacz do kubka na kawę - to też się ta guma idealnie nadaje do podszycia na górnej krawędzi.

Igła do przeciągania nitek - do wciągania końcówek nici w szew owerloka ;-)

Olej do maszyny - zawsze potrzebny.

Mocne kolory taśmy rzepowej - różowa, płomienista czerwień, neonowy oranż, chabrowa.

Lamówki 12 mm, dodatkowe kolory lamówki 18 mm, taśma "jodełka" 10 mm...

I mnóstwo innych.

Zagladajcie, przeglądajcie, zastanawiajcie się.

Jeśli coś intryguje albo czegoś nie ma - pytajcie! Bardzo czekam na odzew!