Zamiast szycia dziś –
pieczenie ;-) Taki czas – wielkanocny.
Zatem – zamiast skupiać się
na czymś innym, bardziej związanym z tematem bloga – pozwólcie, że złożę Wam życzenia.
Po prostu i od serca – wszystkiego najlepszego.
Jak wszystkiego – to
wszystkiego ;-) I zdrowia, i radości, i pogody w sercu i za oknem.
Żeby nam się lepiej szyło…
;-)
I tu się muszę wytłumaczyć –
słabo idzie blogowanie. Słabo, bo po pierwsze – jestem zaangażowana w śpiew
chóralny, a pracy mamy teraz co niemiara. Po drugie – wyskoczyła mi nagła i
niespodziewana potrzeba uszycia bluzki. Uszyć jeszcze nie uszyłam, ale
obmyślanie co i jak zaprząta moją głowę. Przez to kurtka jakoś mi nie leży ;-)
Ale – obiecuję „obskoczyć” jedno i drugie ku ogólnemu zadowoleniu ;-)
Przesadziłam z tym
„ogólnym”.
Ach, i jeszcze jedno mi się
nasunęło – czego zabrakło w poprzednim poście! Zabrakło paru słów o nożyczkach!
W kontekście wycinania formy papierowej!
Jak najdalsza jestem od
promowania marek i firm. Kto mnie zna z różnych miejsc w internecie wie, jakie
jest moje podejście do licytowania się „a ja mam to, a ja mam tamto”. A
zwłaszcza „tylko i wyłącznie to lub tamto”. I szczególnie „nigdy w życiu to czy
tamto”. Jak szyć to tylko maszyną X, nićmi Y i najlepiej – z jedwabiu…
A tymczasem – kiepskiej
baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy.
Szycie nie jest zajęciem dla
elit. To jedno z najdawniejszych, najstarszych zajęć człowieka. Jego celem jest
– uszycie – czegoś, a nie – szycie – czymś. Oczywiście, sam proces szycia jest
dla jednych większą, dla innych mniejszą przyjemnością i wielkie znaczenie ma,
czym się w nim posługujemy. Ale… Ale najważniejsze jest, aby sprzęt był
sprawny, a posługująca się nim osoba – oswojona z nim, ba – wręcz
zaprzyjaźniona. Tak, jak moja babcia, która w kuchni posługiwała się jednym
nożem – dla mnie, dziecka wtedy, wyglądającego jak maczeta. Babcia obierała nim
ziemniaki i cebulę, kroiła mięso i chleb. Nie zamieniłaby go na obieraczki,
noże z piłkami czy inne cuda. Była
świetna w posługiwaniu się swoją maczetą.
I nie usłyszycie ode mnie,
że jeśli sprzęt to takiej czy innej marki.
Za to usłyszycie na
przykład, że jeśli bierzecie się za szycie, powinniście mieć dwie pary
nożyczek.
Koniecznie. Co najmniej
dwie, ale dwie – to minimum.
Dlaczego? Bo nic tak nie
tępi nożyczek, jak papier! I widać to krojąc nie gruby, a cieniutki materiał…
Jakiś szyfon, którego nitki rozjeżdżają się pod ostrzami nożyczek, ale trwają w
nierozciętym uporze… Szyfon, który rozkładałam i rozciągałam na stole starannie
i dokładnie, a który teraz po każdym pociągnięciu tępymi nożyczkami jedzie w
sobie tylko znanym kierunku…
Najtrudniej przekonać o tym
współdomowników, którzy patrzą i kiwają głowami, gdy się o tym mówi po raz
setny…
Trzeba od razu im pokazać
nożyczki do materiałów – zaznaczyć je jakoś, jeśli mamy w domu podobne.
Sterroryzować, grożąc karą niebywałą, bądź to wybraną przez siebie, bądź
zesłaną na nasze wołanie przez siły nadprzyrodzone. Niech się nie ważą, niech
się boją. Bo krojenie jest jednym z pierwszych etapów szycia i jeśli nożyczki
albo znikną, albo okażą się tępe już na tym etapie – to całe szyciowe
przedsięwzięcie zamienia się od pierwszego podejścia w koszmar i walkę… A miało
być przyjemnością…
Bardziej serio – nożyczkami
do materiałów kroję tylko materiały. Jakie to mają być nożyczki? Ostre,
wygodne, poręczne, nadające się do ostrzenia. Do wszelkich innych pasmanterii,
papieru czy fiszbinów – używam jakichkolwiek, jakie mi wpadną w rękę i „dają
radę”.
Mówiąc o ostrzeniu – pewna
krawcowa „sprzedała mi” zapewne znany patent. Potrzebna jest gruba, twarda,
stalowa igła. Mam do tego celu ulubione „cerówki”, które lubię nie tylko z tego
względu, że ostrzę nimi nożyczki. Zatem – nożyczki w prawą, igła – w lewą rękę.
I tniemy. Tzn. próbujemy, udajemy, że tniemy igłę. Zaciskamy na niej nożyczki,
przesuwając igłę w kierunku czubka nożyczek i jednocześnie zamykając nożyczki.
Parę takich ruchów – i żaden szyfon nożyczkom niestraszny!
To już chyba wszystko na
dzisiaj. Idę do kuchni… ;-)
Jeszcze raz – Wesołych
Świąt!
Bardzo cenne uwagi na temat nożyczek. Ja sobie chyba stępiłam papierem już ze 3 pary - zostały największe nożyce, które jeszcze papieru nie dotykały i jeszcze dają radę przy cięciu materiałów. Muszę wypróbować Twój sposób z ostrzeniem. Ciekawe czy te nożyczki, które już popsułam da się jeszcze tak naostrzyć?
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że jeśli tylko nie mają ząbków - powinno się dać. Jestem wierna swoim nożycom /w sumie - do krojenia tkanin używałam przez całe te lata może tylko ze dwóch par nożyczek/, były wyrywane z rąk córkom i mężowi ;-) i wciąż nie mam ochoty ich wymienić - więc chyba takie ostrzenie zdaje egzamin ;-)
UsuńJa nozyczki do tkanin chowam!!!Taka jestem wredna. A ostrzenie sama praktykuje, kiedys mama mi sprzedala taki patent i to sie faktycznie sprawdza.
OdpowiedzUsuńCo do pieczenia i tym podobnych, to juz wszystko co mialam przygotowac na swieta przygotowalam. A sobotnie popoludnie zostawilam dla siebie, na zabiegi pielegnacyjne...
Ba! Łatwo schować, ale gorzej, gdy konkurencja wie, gdzie szukać... ;-) Bo nawet jeśli mają pięć par różnych nożyczek, to nigdy nie ma ich tam, gdzie szukają. A mamine, do materiałów - są tam, gdzie zawsze... A już największym przestępstwem było podebranie ich "na chwilę" w trakcie, gdy ja robiłam wykrój. W trakcie samego szycia to już nie było takie łatwe ;-)
UsuńUpiekłam, co upiec miałam, teraz odpoczywam - do wieczora...
Gorzej, gdy konkurencja wie, gdzie szukac...hehe usmialam sie po pachy! U mnie znow jesli gdzies je zostawie chocby na chwilke, to zaraz znajduja sie tacy,co musza nimi jakis kabelek albo drucik uciac, co jak wiemy jest smiercią dla nozyczek ,,szyciowych".
UsuńKabelek albo drucik... Trauma najgorsza - ale też się zdarzało... Wrrr...
UsuńMiłych Świąt :)
OdpowiedzUsuńJak pozwolisz, to sobie przycupnę z boku i będę podpatrywała,
co szyjesz :)
A ja sobie popatrzę, jak przędziesz i wojujesz z uprzędzionym... :-) Szczerze podziwiam...
UsuńWypróbowałam Aniu Twój "przepis na ostrzenie" jak tylko poznałam Cie na forum ...
OdpowiedzUsuńRewelacyjny sposób ostrzenia.Nożyce moje ,własne do tkanin,chowam.Nie mam wyboru.
Zdrowych,rodzinnych i spokojnych Świąt Aniu życzę -
dla Ciebie i Twojej Rodziny
Kora
Od początku używam tanich tescowych nożyczek do papieru, te do materiałów mają tylko to jedyne przeznaczenie. A patent z ostrzeniem nożyczek świetny. Sprawdziłem na tych papierowych i się sprawdza :)
OdpowiedzUsuńPrzyjemności na resztę godzin tych świąt!
Dzięki bardzo! I wzajemnie! Ręce już świerzbią, zajęłam się na razie drutami ;-)
UsuńA ja mam 3 pary nożyczek. Jedne do materiałów (choć wcale przystosowane do nich nie są, po prostu są tak ostre i tak dobrze się nimi tnie, że są TYLKO do materiałów), a dwie do papieru itp.
OdpowiedzUsuńSposób na ostrzenie wyniosłam z pracy, muszę przyznać, że jest jak najbardziej skuteczny :)
Czyli - ostrzałkom mówimy: NIE!!! ;-)))
Usuń