Obserwatorzy

piątek, 6 grudnia 2013

Akcja remontowa



Oj, nie mam ci ja szczęścia do spodni… Albo od razu wyglądają jak znoszone, albo niszczą się w tempie zastraszającym…

Spodnie bling-bling /szyte w lutym/ przecierają się… Dresy domowe – zaglądają oczkami z krawędzi szwu…

Wiem, że nie tylko ja mam takie kłopoty. Ba, to dość powszechny problem. A że już dość dawno temu znalazłam sobie na niego sposób – to naprawiłam sobie obie pary gatek. Jeszcze trochę posłużą.

Spodnie, o zgrozo, wyglądają tak, jak na zdjęciu 1. Specjalnie wsunęłam do nogawki białą kartkę papieru, żeby przetarcie było bardziej widoczne.

zdj.1

Samo gęste przecerowanie materiału nic by nie dało, bo materiał zrobił się jak sitko i bardzo by się pościągał, gdybym go przeszyła. Trzeba coś podszyć pod spód. Coś niezbyt sztywnego, żeby nie uwierało. Najlepiej – żeby nie trzeba było tego czegoś obrzucać, bo szwy będą nieprzyjemnie tarły. I żeby dobrze przytrzymało materiał od spodu, powstrzymało go przed rozłażeniem się.

Wynalazłam – łatki do zaprasowywania. Właściwie – nie łatki, a solidnie powleczone klejem kawałki płótna dostępnego w różnych kolorach. Bawełna, przyjemna dla skóry. Niegruba – jak zwykłe płótno. Żeby się jeszcze nie strzępiła…

Nie strzępi się materiał ucięty pod skosem. To chyba każdy zauważył. Nie strzępi się, bo strzępienie to proces „uwalniania się” nitek nie przytrzymywanych wystarczająco przez inne nitki. Jeśli brzeg materiału jest ucięty pod skosem, to w zasadzie i osnowa, i wątek wciąż się przytrzymują., nie ma nitek luźnych, wyłażących z materiału.

No ale cięcie pod skosem  nie jest zawsze możliwe. No i nie jest ekonomiczne – spore kawałki trzeba odrzucić jako nieużyteczne.

Na pomoc wyruszą- nożyczki tnące w ząbki. Jeśli kroimy nimi wzdłuż nitek – to tak naprawdę linia cięcia jest zawsze pod skosem ;-) Samego cięcia – nie brzeg uciętego materiału. Brzeg przebiega prosto, ale wycięte na nim ząbki tworzą nic innego jak cięcie pod
skosem raz w jedną, raz w drugą stronę. To dlatego nożyczki te są tak przydatne podczas krawieckich zajęć. Zamiast obrzucać brzegi, które mogłyby się strzępić, a nie są zbytnio narażone na uszkodzenie – jak te ukryte po lewej stronie , a przykryte podszewką – wystarczy je przyciąć ząbkowanymi nożyczkami. Ma to też inną zaletę – podczas prasowania zdarza się, że obrzucone owerlokiem czy zygzakiem /więc mocno pogrubione/ brzegi dodatków na szwy
odciskają się na prawej stronie. Dodatki przycięte ząbkowanymi nożyczkami nie mają tego dodatkowego pogrubienia – to sam materiał i nic więcej.

Wycinam łatkę z powleczonego klejem płótna  - łatkę akuratnej wielkości. Troszkę większą niż rejon uszkodzenia. Przyprasowuję ją do lewej strony spodni – trzyma się świetnie, nie trzeba nic przypinać szpilkami ani fastrygować. Obszywam jej kontury prostym ściegiem. /zdj.2/


zdj.2


Potem – szerokim ściegiem zygzakowym wypełniam obrys łatki. Nie za gęsto, nie za rzadko. Na tyle gęsto, żeby w trakcie noszenia tarcie napotykało nitki maszynowe, poliestrowe, które przecierać się nie będą, a nie przenosiło się na nieodporny materiał spodni. 

 zdj.3


Po prawej stronie /zdj.4/ jest to trochę widoczne – w końcu to naprawa, cudów nie ma.


 zdj.4


Ale za to z pewnej odległości /zdj.5/ robi się prawie niewidoczne. Szczególnie dobrze ta metoda się sprawdza na materiałach o skośnym splocie, zwłaszcza jeansach – skośne nitki cerowania gubią się w skośnych nitkach materiału.


zdj.5



Teraz zabrałam się za dresy …



zdj.6



Najchętniej naprawiłoby się to pogłębiając szew, przeszywając nową linie szwu, tak żeby uszkodzenie znalazło się w strefie zapasów na szwy. Ale – jest jedno „ale”. Nogawka spodni stanie się wtedy węższa, więc bardziej niż poprzednio narażona na przeciążenia materiału, naciąganie, przecieranie i pękanie...

Sprawę załatwię podobnie, jak zrobiłam to z poprzednimi spodniami. Nie mogę jednak użyć łatki płóciennej, bo unieruchomię dzianinę, która przecież powinna się rozciągać. Raz, że spodnie będą mniej wygodne, dwa – że na miejscu styku „sztywne – rozciągliwe” będą bardzo podatne na nowe uszkodzenia.

Naprasowałam paseczek rozciągliwego wkładu – sztywnika. Znów ciętego nożyczkami w ząbki. Sztywnik nie jest tak elastyczny, jak spodnie, ale za to bardziej niż płótno. No i jest od płótna delikatniejszy. /zdj.7/


zdj.7



Powtórzyłam manewry z cerowaniem ściegiem zygzakowym – jak na spodnie domowe wynik
końcowy zupełnie mnie zadowala. /zdj.8/. Gdybym spodni nie „podratowała” – długo by już nie posłużyły… A tu zima idzie…


zdj.8



Dodam jeszcze, że płótno z klejem, bo chyba tak należałoby je nazywać, jest przydatne nie tylko w takich sytuacjach. Można z niego wycinać łatki do naszycia na prawej stronie uszkodzonych ciuszków /zwłaszcza dziecięcych/, także tworzyć własne aplikacje. Przez to, że nie jest grube – nawet kilka warstw nałożonych na siebie nie ma jakiejś kosmicznej grubości. Nie strzępi się w trakcie pracy, bo klej nałożony jest naprawdę rzetelnie, a przed obszyciem brzegów i naszyciem gotowej aplikacji można ją naprasować na materiał i w ten sposób darować sobie użycie szpilek, które potrafią - zwłaszcza przy bardziej skomplikowanych kształtach aplikacji i w trakcie mocowania jej w trudniej dostępnych miejscach – nieźle dać popalić…

W przygotowaniu programu udział wzięły:








czwartek, 5 grudnia 2013

I znów nowości w sklepie...

Nie, to  nie jest tak, że przekształciłam bloga w banner reklamowy.

Po prostu wypuściłam się na większe zakupy - asortyment sklepowy bardzo się powiększył, a opracowywanie nowych towarów trochę trwa. Stąd taki wysyp co kilka dni...

Z ciekawszych rzeczy - pisaki spieralne wodą. Można nimi rysować na tkaninach i nie śpieszyć się z szyciem. Można dokończyć jak nie dziś, to jutro, a może pojutrze... Linie nie znikną przedwcześnie. A potem popryskać wodą - i ślady znikają.

Wkład odzieżowy - sztywnik - do elastycznych materiałów i dzianin. Lekko poddaje się wszerz i bardzo dobrze po skosie. Do użycia tam, gdzie zależy nam na ujarzmieniu materiału bez zbytniej utraty jego elastyczności.

Guma powleczona silikonem /biała i czarna/ - do użycia w modelach "bezramiączkowych" i w ogóle tam, gdzie zależy nam, żeby materiał nie zjeżdżał z powierzchni. Czyli - jeśli ktoś chce sobie uszyć ocieplacz do kubka na kawę - to też się ta guma idealnie nadaje do podszycia na górnej krawędzi.

Igła do przeciągania nitek - do wciągania końcówek nici w szew owerloka ;-)

Olej do maszyny - zawsze potrzebny.

Mocne kolory taśmy rzepowej - różowa, płomienista czerwień, neonowy oranż, chabrowa.

Lamówki 12 mm, dodatkowe kolory lamówki 18 mm, taśma "jodełka" 10 mm...

I mnóstwo innych.

Zagladajcie, przeglądajcie, zastanawiajcie się.

Jeśli coś intryguje albo czegoś nie ma - pytajcie! Bardzo czekam na odzew!

piątek, 29 listopada 2013

Nowiny spod lady

Zastanawiałam się długo, oj długo, czy wypada, żebym tu, na blogu, ogłaszała co mam nowego w sklepie "U Czeremchy" - czyli mojej pasmanterii... Bo sklep wciąż się rozwija, asortyment rośnie... Z kolei blog wydawał mi się miejscem raczej "szyciowym" niż handlowym.

Zdarzyło mi się odbyć w tzw. międzyczasie konsultacje społeczne z moimi ulubionymi współforumowiczami płci obojga z E-krawiectwa. Konsultacje oko w oko, bo mające miejsce na zlocie w łódzkiej Strimie, miejscu w którym na nasze sabaty wciąż patrzy się przychylnym okiem...

Mieliśmy sponsorów, a jakże -








oraz sklep internetowy tkaniny.net. Dzięki sponsorom ze zlotu nasze torby w dniu wyjazdu były bardziej pękate, niż w dniu przyjazdu.

Zatem - społeczeństwo /przynajmniej jego część, obecna na zlocie/ zdecydowało, że mam tu, na blogu przekazywać "zajawki" odnoszące się do nowych produktów.

Co czynię.

W ofercie ostatnio pojawiły się stopki ETI - znane, popularne i lubiane.

 Igły Schmetz mają nowe, łatwiejsze do przełknięcia ceny.

No i pojawiło się sporo aplikacji - łatwych do umocowania na tkaninie - bo naprasowywanych żelazkiem.

To tyle - na razie. Mam mnóstwo następnych produktów do wprowadzenia ;-)




poniedziałek, 21 października 2013

Tych spodni chyba miało nie być…



Tak, miało chyba nie być, karma taka, fatum albo co tam jeszcze innego.

Najpierw – materiał kupiony, zdekatyzowany i wyleżakowany jak należy. Chociaż – patrząc na moje standardy – to materiał kupiony latem /może u jego progu…/ to zupełna świeżość. Zero stażu kartonowego.

Kupiony z myślą o spodniach. Za jakieś niewielkie pieniądze. Wygląda jak bawełna i chyba nią jest, biorąc pod uwagę, jak się zachowuje…

Na myśli zrazu stanęło. To znaczy – tradycyjnie – materiał został odłożony „na potem”. W końcu – zmobilizowałam się. Teraz to już dramatycznie potrzebuję spodni. /Lato było, jakie było, więc długie spodnie były zupełnie niepotrzebne./ Wyjeżdżam na parę dni no i potrzebuję czegoś nowego.

Skopiowałam wykrój z Knipmode. Wzięłam do ręki materiał – o rany, to on się nie naciąga? Nic a nic nie jest elastyczny?... A byłam pewna, że jest… Czyli – najgorsza do wykonania czynność – skopiowanie wykroju – na nic się zdało? Bo wykrój przeznaczony na materiały elastyczne… Ręce mi opadły…

No cóż, bierzemy następny. Nie ma słowa o elastyczności w opisie spodni, czyli szyjemy. Znów Knipmode.

Zdjęcia z żurnala nie będzie. Na zdjęciu widać tylko nogawki – modelka ubrana jest w sweter do połowy uda. Uwielbiam takie zdjęcia. Cóż… Mam rysunek techniczny – wystarczy. Strasznie słaby skan...


zdj.1

Tak. Złamałam się. Zdecydowałam się na spodnie z gumką z tyłu, mimo że deklarowałam się przed sobą i całym światem, że nigdy tego nie zrobię. A zrobiłam – dlatego, że ciut schudłam :-) Na tyle ciut, żeby nie czuć się komfortowo ani w spodniach z klapą, ani w tych z guzikami… Spodnie z guzikami zwężę sobie z tyłu, z tym problemu nie będzie, Natomiast spodni z klapą zwężać mi się po prostu nie chce. Za dużo zachodu. Niech więc będzie ta gumka z tyłu. Tym bardziej, że po pierwszym niepowodzeniu z wyborem wykroju nie chciało mi się długo szukać.

No i biorę się za krojenie. Dobrze pamiętałam, że materiał miał poprzeczne prążki. Słabo widoczne, ale jednak są. Zamysł zatem był oczywisty – kroje w poprzek.

I tu – zonk… Materiał bawełniany, z tendencją do wycierania się na złożeniach. I w poprzek całego kuponu piękna, wytarta krecha…. Zresztą – materiał wyciera się strasznie. Wystarczy podrapać go paznokciem, żeby zadrapany punkt natychmiast stał się jasną plamką… Nie muszę dodawać, że gniecie się przy tym jak len. A może to jest len? Albo mieszanka bawełny 
i lnu? Bo po przeprasowaniu materiał staje się gładki jak blacha, co nie przeszkadza mu się natychmiast wygnieść, gdy tylko się go lekko zemnie.

Ręce mi opadły jeszcze niżej. Po czym zadziałał mój wrodzony optymizm – możliwości są dwie. Albo spodnie zeszpetnieją bardzo szybko i powędrują do działu odzieży ogrodowo – garażowej, albo okażą się najwygodniejszymi, najmilszymi, szlachetnie zestarzałymi spodniami i będę je nosić tak długo, póki z nich znów nie wyrosnę. Albo – póki ze mnie nie spadną same przed upływem terminu gwarancji :-).

Taka myśl mnie ucieszyła. Nie będę się naprężać i wysilać przy szyciu /istnieje duża szansa, 
że nie warto/, zużyję do końca kilka niemal wykończonych szpulek nici /bo przecież 
nie wykorzystam ich w „porządnych” modelach/ i w ogóle szyć będę ot, tak sobie… I daruję sobie zamki na dole nogawek - jeśli miałabym te spodnie krócej nosić, niż szyć...

Czyli – kroję wzdłuż, prążki będą w poprzek, ale nie będę się straszliwie mobilizować, żeby się idealnie zbiegały na szwach. Niech się zbiegają, owszem, ale bez przesady… Jeśli się gdzieś rozbiegną – co tam…

Oczywiście, nie udało mi się skroić ich możliwie oszczędnie, bo oczywiście materiał miał 
w ramach gratisu niewielką skazę /nie licząc wytartej krechy/. Na szczęście mam go sporo – został jeszcze przyzwoity kawał – albo będzie z reszty jakaś kurtałka, albo letnia spódnica. Pożyjemy, zobaczymy.

Szycia nie fotografowałam od początku do końca, skupiłam się tylko na szczegółach, których jeszcze chyba nie było – albo były wystarczająco dawno. Na tyle dawno, że nie pamiętam ;-)

Skupię się na wszyciu karczku z przodu i wykończeniu zamka. O wykończeniu zamka było co prawda niedawno, ale na tak kolorowym materiale, że nic nie widać :-)



                                                                          zdj. 2

Brzegi podkleiłam taśmą do wykańczania i stabilizacji brzegów, zrobioną z krojonej ze skosu flizeliny z klejem, która została następnie przeszyta łańcuszkiem. To przeszycie gwarantuje 100 % stabilizację brzegów. Krawędzie krojone pod kątem /ze skosu/ mają naturalna skłonność 
do wyciągania się przy szyciu, więc lepiej tego uniknąć. /zdj.2/ Ideałem byłoby tak wycelować 
z zaprasowaniem taśmy, żeby szew wykonany przeze mnie pokrywał się z łańcuszkiem na taśmie, ale nawet jeśli tak nie będzie – to taśma i tak zrobi swoje, bo podczas wywijania częściami wykroju, upinania i dopasowywania ich względem siebie krawędzie będą bezpieczne.


                                                                         zdj.3

Sam karczek też podprasowałam – tym razem termoniną. To mój ulubiony sztywnik. :-) Karczek będzie wyglądał porządniej, tendencje do załamywania czy zwijania się będą o niebo mniejsze.




zdj.4

Zszyłam środki przodów spodni, przypinam karczek. Będę go zszywać etapami, bo jest tu parę kątów do „obskoczenia”. Najpierw celuję w sam środek, spinając minimalną ilość materiału, żeby można było obracać przypinaną część. /zdj.4/



zdj.5


No i obracam ją, układając wzdłuż linii nasady /czyli krawędzi zszycia/. /zdj.5/ Przypinam szpilką. Muszę odnaleźć punkty, w których szew będzie się zaczynał i kończył. Nie będę szyła „od brzegu do brzegu”. Na samym karczku jest to doskonale widoczne – będę „okrążać” szwami kształty wytyczone przez termoninę. Gorzej z  główną częścią spodni, tym bardziej 
że od dawna już nie rysuję sobie obrysu formy na materiale. W myślach „rysuję” sobie 
na materiale ostateczne punkty, odejmując dodatki na szwy. I tak wpinam szpilki łącząc obie części. Szyć będę też od szpilki do szpilki. Zaczynając ok. centymetra przed szpilką, cofając 
do niej i szyjąc od jednej szpilki do drugiej, po czym znów szyje kilka ściegów wstecz. W ten sposób zabezpieczam początek i koniec szwu przed pruciem się.

To samo robię z drugiej strony karczku – i oto efekt.


 zdj.6




 zdj.7

Nacinam zapasy na czubku karczku do samego szwu, żeby po pierwsze wygodnie manipulować częściami, po drugie – żeby móc te dodatki porządnie zaprasować i po trzecie – żeby po zaprasowaniu ładnie się układały. /zdj.7/





zdj.8

Biorę się za przyszywanie krótszych krawędzi karczku. /zdj.8/ Nie uda mi się swobodnie manipulować karczkiem – nacinam więc w rogu zapasy pod skosem najpierw kierunku szwu - najpierw w miarę oszczędnie /bo niektórym materiałom i kątom wystarczy takie oszczędne cięcie/, potem – w razie potrzeby – docinając głębiej.



zdj.9


Spinam szpilkami. Teraz szyję od początku poprzedniego szwu – aż do samej krawędzi spodni.



zdj.10


Karczek przyszyty. /zdj.10/ Trzeba go teraz porządnie rozprasować i ułożyć zapasy szwów. Wszystkie będą ułożone na karczku, ale do tego zdjęcia specjalnie je rozprasowałam 
na płasko, żeby było widać, jak porządnie i płasko rozkładają się na rogach po nacięciu. Wycięłam też niewielkie nadmiary materiału na tychże zapasach.Gdyby nawet udało się przyszyć karczek bez nacinania zapasów – zaginałyby się w fałdy, a  nadmiaru materiału nie byłoby gdzie upchnąć. A upchnięty w róg taki nadmiar nie da się płasko zaprasować, zawsze powstanie górka, która raz że szpeci, a dwa – gdyby chcieć dodatkowo przestębnować takie miejsce po wierzchu – to takie stębnowanie na 100 % utrudni. 



zdj.11


 A tu – zaprasowany karczek. I zdjęciu 11 widać, jak mimo prasowania na wilgotno przez szmatkę – materiał się wybłyszcza, a na pogrubieniach bieleje.



zdj.12


Krawędzie szwów, na których będzie wszywany zamek – też wzmocniłam taśmą. Samego wszywania zamka krytego nie opisuję – było niedawno… Zajmę się tylko wykończeniem zamka odszyciami.


zdj.13

Najpierw starannie równamy górne brzegi. To naprawdę ułatwia pracę i minimalizuje ilość poprawek. 




zdj.14

Jeśli po przyszyciu górnych brzegów odszyć wzmocnionych termoniną szwy na obu krawędziach będą się stykały ze sobą tworząc jedną równą linię – to po wykończeniu zamka górna krawędź spodni też będzie równa po obu jego stronach.




zdj. 15

Na podstawie zdjęcia 15 będzie łatwiej opisać samo przyszywanie odszyć. Zapasy na szwy 
z doszytych do nich zamkiem układamy płasko. Pozostaje zdecydować, co zrobić z wystającą ponad materiał krawędzią zamka – przedłużeniem brzegu, na którym znajdują się ząbki. Przechylamy ją na zewnątrz – czyli w  kierunku taśmy zamka, kładąc ją na tej taśmie. Tego ułożenia pilnujemy przyszywając górną krawędź odszycia.

Później przyszywamy krótsze brzegi odszycia, szyjąc możliwie blisko ząbków zamka.

Odcinamy rogi zapasów na szwy blisko szwów. Wywracamy odszycia do wewnątrz układając je lewą stroną na lewej stronie materiału – czyli „na gotowo” i przeprasowujemy, odciągając od ząbków zamka.




zdj.16

Dolną krawędź odszycia przyszyłam zygzakiem do taśmy zamka i dodatku na szwy. Tak bowiem bywa, że zamek „łapie” często tą część, kiedy go zapinamy, zahacza o nią – co kończy się albo wystrzępieniem, albo wręcz uszkodzeniem materiału. Zygzak objął dolną krawędź 
i przytrzymał ją płasko – mam nadzieję, że taki zabieg w zupełności wystarczy.

Później przyszyłam jeszcze haftkę – żeby przedłużyć żywot zamkowi. Oczywistą oczywistością jest, że kiedy będę spodnie ubierać – to najpierw zapnę haftkę, zbliżając w ten sposób brzegi zapięcia do siebie, a potem dopiero chwycę za suwak zamka, żeby go pociągnąć do góry…

Niby oczywista oczywistość, ale wiele osób o tym zapomina albo ignoruje taką potrzebę – 
a potem psioczy na jakość zamków. Że pocięgło się urwało, że ząbki się odczepiły albo wyrwały… A to nie zamka wina…

Ale to już chyba gderanie.

Czyli – czas kończyć. Do następnego razu!

A teraz – czas na reklamę.

Z kronikarskiego obowiązku śpieszę donieść, że wykorzystałam materiały, które są do nabycia w moim sklepiku – półpergamin, termoninę, taśmę do stabilizowania szwów  i zamek. Nici były ze starych zapasów, jak już wspominałam ;-)

No i w związku z wyjazdem zawiadamiam, że między 26 października a 2 listopada nie będę dokonywać wysyłek towaru…
















środa, 9 października 2013

Ludzie listy piszą – odc. 3.



Tym razem – list w postaci prywatnej wiadomości napisanej do mnie na forum e-krawiectwo:

Chciałam Cię prosić o pomoc, chodzi tu o maszynę lifetec, podobnie się dzieje jak koleżance w tym poście http://ekrawiectwo.net/board/thread/14521/petelkowe-problemy/?page=3#post-65010, a dokładnie jest tak na początku szyje a w pewnym momencie lub gdy dłużej przyśpieszę zrywa mi górną nitkę ze szpulki i plącze ją przy bębenku i jeśli w porę nie zakończę to tak zaplącze nici ok bębenka ze materiał muszę na siłę wyrywać. Po otwarciu pokrywy nić jest zaplątana Tak jakby nawleczona wkoło tego wystającego "dzyndzelka" przy bębenku. Pisałaś ze to może być coś z chwytaczem, jeśli nieprawidłowo się obsługiwało maszynę. A robiłam czasami tak ze jeśli miałam gruby materiał (jeans) do przeszycia i stopka nie chciała się więcej podnieść to szyłam z podniesioną. Czy mogę sama coś sama na ten problem poradzić? Jeśli tak to co mogę zrobić?? Proszę o pomoc....

Problem bardzo częsty. Chyba z połowa próśb o pomoc na forach „szyciowych” dotyczy takich kłopotów. Pomyślałam sobie, że warto byłoby sprawę nieco bardziej upublicznić.

Autorka zgodziła się na opublikowanie tak listu, jak i mojej odpowiedzi, więc zapodaję:

Ojojojoj... To w takim razie wygląda na problem z naprężaczem...

Bo sprawa z nim wygląda tak:

Kiedy podnosi się stopkę - ma to bezpośrednie powiązanie z naprężaczem. Luzują się wtedy talerzyki naprężacza, które są odpowiedzialne za prawidłowe naciągnięcie górnej nitki. A górna nitka jest odpowiedzialna za prawidłowe wiązanie szwów. No w większości odpowiedzialna ;-) /W każdym razie - nie jest tak, że pół na pół nitka dolna i górna dzielą się tą odpowiedzialnością./

Skoro szyłaś z podniesioną stopką - to wymuszałaś na naprężaczu nieustanne luzowanie sprężyny i być może naprężacz się przez to uszkodził...

Mam nadzieję jednak, że się nie uszkodził, skoro maszyna szyje kawałek, a dopiero potem plącze nitkę.

W 99 % przypadków w bębenku plącze się właśnie nitka górna - nie ma znaczenia, że pętle powstają pod materiałem czy właśnie w bębenku. Najczęstszym powodem tego plątania jest niewłaściwe naprężenie górnej nici już w momencie rozpoczynania szycia. Ściegi powstają przy wybitnym udziale nici górnej, która okrąża bębenek, jest łapana przez chwytacz, który krzyżuje ją z dolną nitką. Górna nitka podciągana jest przez maszynę do góry i wyciąga dolną nitkę, umiejscawiając ją na takiej wysokości, na ile pozwoli mechanizm maszyny. Mechanizm, bo górna nitka jest wyciągana do góry tylko na taką wysokość, na jaką wędruje do góry podciągacz - "wajcha" poruszająca się w górę i w dół. Który robi dokładnie to samo, co nasza ręka, kiedy szyjemy ręcznie - naciąga nitkę, żeby powstał szew.

I jeśli jest pewien nadmiar nitki, który wykracza poza możliwości tegoż podciągacza - robi się problem, bo igła wpycha pod materiał za dużo nici. Powstają jakieś dodatkowe pętle, które są łapane przez chwytacz, a ponieważ początek tej pętli jest "zakotwiczony" w materiale - to powtarzanie tych zapętleń powoduje w końcu zablokowanie się chwytacza i zerwanie nitki.

Skąd ten nadmiar nitki? Najczęściej - z powodu złego zakładania nitki górnej. Jeśli robimy to przy opuszczonej stopce - to naprężacz nie luzuje się i nitka zamiast wsunąć się jak najgłębiej - opiera się na zamkniętych talerzykach naprężacza.

Bo sam naprężacz składa się mniej więcej z takich części, jak na zdjęciu opublikowanym przez Zetasię na forum Elektroda:

http://obrazki.elektroda.pl/1777681800_1331759957.jpg

Jego talerzyki to części 6 i 7. Są złożone ze sobą, nitka przechodzi przez dociśnięte talerzyki do środka i z powrotem - znów przez dociśnięte talerzyki. Jeśli zakładając nitkę nie rozsuniemy tych talerzyków - to nitka zamiast wsunąć się do środka - zawiśnie na zewnątrz talerzyków. Stąd ten nadmiar nici. Maszyna nie jest w stanie cofnąć go z powrotem na szpulkę.

Spróbuj nawlec górną nitkę jeszcze raz - podnosząc stopkę. Jeśli problem będzie wciąż trwał - wydaje mi się, że mogło dojść do uszkodzenia naprężacza przez szycie z podniesioną stopką, co spowodowało jego przeciążenie i uszkodzenie...

Można to sprawdzić nawlekając maszynę jak do szycia i ciągnąc nitkę ręcznie tuż nad igłą - można sobie darować nawleczenie igły, żeby jej przy tej czynności nie złamać ani wygiąć. Jeśli nitka przechodzi przez wszystkie mechanizmy tak samo luźno niezależnie od tego, czy stopka jest opuszczona, czy podniesiona - to jest kłopot z naprężaczem. Jeśli opuszczenie stopki momentalnie powoduje wyraźnego powstanie oporu przy ciągnięciu - to naprężacz jest w porządku.

Tak to wygląda na mój babski rozum - od razu podkreślam, że w swoim typie daleki od techniczno - ścisłego. Jeśli czyta mnie jakiś mechanik, który rwie sobie włosy z głowy czytając te wywody - to baaardzo proszę o sprostowanie. Tak to już jest, że ja po prostu lubię wiedzieć, jak się rzeczy mają naprawdę. Więc jeśli się mylę...
 W każdym razie - ponieważ widziałam już w internecie informacje o "radzeniu sobie" z grubymi warstwami poprzez szycie z podniesioną stopką - to apeluję: 
 Darujcie sobie, dziewczyny, takie eksperymenty.   W imię trwałości Waszych maszyn. Jeśli maszyna nie chce transportować grubych warstw - to znaczy, że się do takiego szycia po prostu nie nadaje. Można wozić Smartem cement w workach na budowę - ale po co i jak długo to potrwa...


poniedziałek, 30 września 2013

Ludzie listy piszą - odc. 2

MONAfaktura poprosiła mnie o radę.

Nie był to list - czyli tytuł postu powinien być inny, ale jej prośba umieszczona  w formie komentarza do zimowego płaszcza wpisuje się w charakter mini-cyklu poradnikowego :-)

Zamiast odpowiadać pod dawnym wpisem postanowiłam przenieść jej pytanie tutaj, bo może ktoś jeszcze będzie miał okazję skorzystać...

Oto, co napisała MONAfaktura:

Witaj Czeremcho! Szyję już sobie jakiś czas, a w najbliższym czasie chciałabym się właśnie o płaszcz pokusić. Taki zimowy. Może nie na siarczyste mrozy, ale na mrozy. I tu pojawia się problem. Jaki materiał wierzchni wybrać - flausz wełniany czy wełnę parzoną? Bo że wełnę chcę to wiem na pewno. Kolejna rzecz - podszewka. Obawiam się, że dla zmarzlucha takiego jak ja pikówka sama nie wystarczy, trzeba by wszyć jakąś ocieplinę. Pytanie tylko, jaką? A pytanie zasadnicze, czy domowa maszyna poradzi sobie z tyloma warstwami materiału... Czeremcho, pomóż, proszę...
Monika.


I moja odpowiedź:


Wybierz flausz. Będzie cieplejszy. :-)

Co do ocieplenia płaszcza... Mój płaszcz jest z  jakiegoś gatunku flauszu /bo jest w wytłaczane prążki/, pikówka jest raczej z tych cieńszych - a płaszcz jest zaskakująco ciepły! Okazał się dużo cieplejszy niż sportowa kurtka!  Bardzo, bardzo jestem z niego zadowolona!

Jeśli mogę Ci jeszcze coś radzić - to wybierając pikówkę zwróć uwagę na to, żeby możliwie miękko się układała. Bo większość pikówek ma jednak sporą sztywność - i warstwa zewnętrzna może z nią przegrać. Płaszcz będzie się układał tak, jak pikówka. Jeśli wybierzesz fason otulający ciało - to zamiast być takim - zacznie brzydko odstawać i sterczeć.

Skoro chcesz dołożyć jakieś dodatkowe ocieplenie - to wybierz niegrubą pikówkę i tak samo niegruby ocieplacz. Warstwa powietrza, która zostanie między nimi uwięziona - też będzie utrzymywała ciepło.

Problem ilości warstw można rozwiązać. W zasadzie wszystkie warstwy spotykają się tylko na krawędziach odszyć - wewnątrz płaszcza i na brzegach rękawów. Jeśli obawiasz się, że maszyna nie da rady - zrób tak:

- Złóż razem ocieplacz i pikówkę i traktuj je do krojenia i zszywania elementów /czyli rękawów, tyłu i przodów/ jak jedną warstwę. Z tym maszyna sobie na pewno poradzi.
- Dochodząc do momentu, kiedy masz doszyć podszewkę /czyli w tym przypadku ocieplacz zszyty z pikówką/ - przeszyj obie warstwy ze sobą dodatkowym szwem 2 cm od zewnętrznych krawędzi /czyli tych, które będą się łączyły z materiałem odszyć/.
- Obetnij pasek ocieplacza szerokości 1 centymetra wzdłuż tego szwu. Czyli - ocieplacz będzie na samych krawędziach o ten 1 cm węższy, niż pikówka.

Tak przygotowaną podszewkę przyszyj do odszyć i do dolnych krawędzi rękawów. Czyli - zszywać będziesz tylko pikówkę i materiał wierzchu. Problemu dla maszyny nie będzie na pewno. A dodatkowym plusem takiego rozwiązania jest to, że odciążysz w ten sposób zapasy na szwy - będą po prostu miały mniej warstw i nie będą się wybrzuszały.  Chłodnych "mostków" nie będzie - bo zapasy na szwy "położą się" na pocienionej krawędzi uzupełniając ją.


Szew łączący ocieplacz z pikówką można potraktować jako szew dekoracyjny - i uszyć go grubszą nitką, np taką jak do wykańczania jeansu, wybierając w dodatku jakiś fantazyjny ścieg.



Mam nadzieję, że wszystko jest w miarę jasne, mimo braku zdjęć :-)







wtorek, 17 września 2013

Ogłaszam otwarcie mojego sklepu!

Dziś będzie post bez zdjęć. Napstrykałam się ich bez liku zakładając sklep - pasmanterię internetową. A tak. Porwałam się na to. To od dawna było moje marzenie. Nie wiem jeszcze, czy będę płakać czy cieszyć się - na razie tyle pracy mnie to kosztowało i stresu - że raczej bliższa jestem płaczu.

No i od razu przepraszam za jakość zdjęć w sklepie - solennie obiecuję, że będę nad tym pracować. Gdybym chciała z otwarciem czekać aż do wyszlifowania wszystkich elementów składających się na efekt końcowy - to chyba nigdy bym tego nie zrobiła :-) Zatem zdecydowałam się "puścić w świat" sklep w takiej formie, w jakiej jest widoczny. Mówi się trudno ;-)

Mam nadzieję, że czego nie dopatrzycie - to sobie dowyobrażacie. Jakby co - proszę o pytania, postaram się dokładnie na każde odpowiedzieć.

Nowi klienci dostają 10 % rabatu!


poniedziałek, 29 lipca 2013

Ludzie listy piszą...

Ludzie listy piszą, zwykłe, polecone...

Hmm... W "naszych" czasach "listy zwykłe" to e-maile...

No i dostałam e-maila od - nazwijmy ją - "A". List z prośbą o poradę. Odpisałam, a jakże, po czym pomyślałam: właściwie czemu nie miałabym tej wymiany korespondencji nie opublikować /częściowo/, przecież nie tylko "A" przytrafił się taki kłopot... Może ktoś inny w poszukiwaniu rozwiązania szyciowych problemów natrafi na ten temat w czeluściach internetu i sobie poczyta, i przyda mu się... "A" zapytana o to zgodziła się ze mną i zezwoliła na publikację ;-)

"A": Wybrałam sobie z "Szycia krok po kroku" model bluzki, którą chciałabym zrobić, ale okazało się, że nie ma do niej wykroju. Ale z wykrojem pół biedy, gorzej z jej zszyciem! Jest to pierwsza rzecz , którą chciałbym uszyć, dlatego wybrałam model z napisem "łatwe", ale łatwe to niestety nie jest, bo terminologia użyta w instrukcji jest po prostu dla mnie niezrozumiała :( I dlatego piszę do osoby z doświadczeniem. Co to znaczy: "odszycie podkroju", "pliska podłożenia", "podłożenie".

Ja:  "Odszycie podkroju". Podkrój to linia, z reguły zakrzywiona, która tworzy nam na materiale kształt dekoltu, pachy czy linię bluzki na karku. Ponieważ powstała w wyniku podcięcia - nazywa się podkrojem ;-) I taką linię trzeba jakoś wykończyć. Jest linią krzywą, więc nie można po prostu zawinąć brzegu do środka. Podkroje można wykończyć lamówką ze skosu - ale nie tylko. Można skroić kawałek materiału odwzorowujący kształt podkroju, naszyć go wzdłuż krawędzi podkroju i podwinąć pod spód. Taki kawałek materiału nazywa się odszyciem. W niektórych sytuacjach /np. w rozpinanych bluzkach/ odszycie może być skrojone razem z główną częścią wykroju.

"Podłożenie" to zapas materiału, najczęściej po linii prostej, skrojony razem z główną częścią wykroju, którym wykańcza się brzeg, podwijając podłożenie pod spód. Jeśli podłożenie nie jest krojone razem z częścią główną, a doszywane w taki sposób, jak w bluzce, którą szyjesz - to taką część nazywa się pliską. Słowo "pliska" może mieć wiele znaczeń, ale główny jego sens to "podłużny kawałek materiału złożony na pół" - i służący jako np. element dekoracyjny /plisowane spódnice to nic innego jak pliska koło pliski/ specyficzne wykończenie dekoltu /jak w japońskim kimonie/,  czy jak w tej bluzce - wykończenie dołu bluzki szerokim paskiem materiału złożonym na pół.



"A": A prawa strona materiału to która? Mam materiał w groszki, ale wzór jest tylko po jednej stronie i nie wiem w którym miejscu mam go złożyć.

Ja: Prawa strona materiału to strona "reprezentacyjna". W przypadku materiału drukowanego - to ta pokryta drukiem, jeśli materiał ma specyficzną fakturę - jak sztruks czy aksamit - to ta z włosem, dzianina typu single jersey ma prawą stronę utworzoną z oczek prawych, a lewą - z lewych.  Twille na prawej stronie mają fakturę utworzoną ze skośnych, słabo widocznych prążków, a lewą - podobną do płóciennej. Bywają materiały dwustronne - jak adamaszki czy niektóre żakardy,  gdzie obie strony są jednakowo ładne i lewa jest "negatywem" prawej - wtedy wybieramy jako prawą stronę tą, która nam się bardziej podoba. Z kolei satyny, szantungi i krepy maja dwie strony różniące się od siebie /jedną - matową i drugą - błyszczącą/ i tu też można dowolnie decydować, która będzie stroną prawą. Jeśli materiał jest jednobarwny i ma płócienny splot, czyli po obu stronach niemal identyczny - warto przyjrzeć mu się pod pewnym kątem - z reguły jedna strona ma więcej gruzełków, nierówności i meszku - to będzie strona lewa.

"A": Załączam jeszcze plan wykroju bluzki. Z tego co zrozumiałam mam złożyć materiał na pół, ale z tego rysunku wynika, że jedna połowa ma 34,5 cm, a druga 34 cm i nie wiem o co chodzi skoro po złożeniu powinny być takie same wymiarowo, a tu okazuje się, że nie są :( 
 
Ja: Nie muszą być jednakowe. Składając materiał na pół wyznaczamy linię symetrii krojonej części. Linia złożenia materiału jest taką linią. Jeśli wzdłuż tej linii ułożysz formę przedstawiającą połowę przodu - to krojąc obie warstwy materiału jednocześnie -  skroisz w całości przód bluzki. Czyli - jeśli masz skroić przód bluzki w złożeniu materiału - to składasz materiał tak, żeby linia złożenia przebiegała idealnie wzdłuż pionowej, biegnącej wzdłuż brzegu nitki materiału, a szerokość złożonego kawałka wystarczała na umieszczenie na nim formy połowy przodu oraz dodanie wkoło zapasów na szwy. Zatem - złożenie materiału "na pół" nie oznacza, że składamy go w połowie jego szerokości. Składamy go bowiem w połowie szerokości krojonej części. Koniecznie sprawdź, czy spodnia warstwa nie ma już jakiś ubytków spowodowanych wcześniejszym krojeniem ;-) Skąd ta różnica szerokości w Burdzie? Nie widzę całego opisu, może przód jest szerszy od tyłu, a może po prostu wynika to z cechy materiału. Zdarzają się materiały, w których brzegi fabryczne, przeznaczone do odcięcia, są nierównej szerokości. Może tak jest w przypadku krepy, której użyli?
 
Trochę to inaczej wygląda, kiedy kroimy symetryczne części ze skosu, ale tym się teraz zajmować nie będziemy ;-)
 

Taka była moja korespondencja z "A". Odpisała mi, że moja odpowiedź ją zadowala - mam nadzieję, że nie tylko ją :-)

piątek, 12 lipca 2013

Może byś mi spodnie uszyła – czyli Burda z polskiego na nasze cz.3



Pozostało wszycie paska.

Pasek: zszyć szwy boczne na częściach paska. Zewnętrzną część przyszyć do górnego brzegu.”

Pasek składa się z dwóch warstw – wewnętrznej i zewnętrznej, a każda warstwa z trzech części – dwóch części przodu i jednej tyłu. Zatem – najpierw zszywamy jedną warstwę w całość, potem drugą. Część zewnętrzną przyszywamy do górnego brzegu spodni.

Prawy koniec powinien wystawać na środku przodu, lewy koniec przyszyć do spodu rozporka.”

Spodu rozporka u mnie nie ma, bo go nie doszywałam. Środek przodu mamy zlokalizowany na wykroju paska. Żeby to zobrazować cyknęłam fotkę, podkładając pod lewą część zamka kawałek materiału udający spód  rozporka, a na prawej części paska położyłam papierowy wykrój. Na moim zdjęciu – zdj. 1 – doszyłam już wewnętrzną cześć paska.

zdj.1

Zapasy szwu zaprasować na pasek.”

Mowa tu o zapasach górnej części spodni i dolnej części paska.

„Wewnętrzną część paska ułożyć na części przyszytej prawą stroną do prawej.”

Tu trochę galimatiasu językowego. Nie chodzi o część przyszytą prawą stroną do prawej, a o ułożenie wewnętrznej części paska prawą stroną materiału – na części przyszytej, na jej prawej stronie. Wystarczyłby myślnik albo przecinek w odpowiednim miejscu ;-)

„Zszyć końce paska oraz dłuższe brzegi, szyjąc na prawym końcu wzdłuż środka przodu. Przyciąć zapasy szwów. W rogach zapasy obciąć ukośnie. Wywrócić.”

Czyli – prawa część paska będzie krótsza niż lewa.

 „Wewnętrzny brzeg paska spiąć na tunel od szwu bocznego do szwu bocznego na szwie nasady. Przyszyć, szyjąc na prawej stronie spodni w zagłębieniu szwu nasady.”

Z paska tyłu, części między szwami bocznymi, zrobimy tunel na gumkę. Przypinamy wewnętrzną część paska do zewnętrznej części i jednocześnie do górnej części spodni, nie powijając dodatku na szew, który to dodatek skierowany jest w dół spodni. Gdyby był podwinięty – utworzyłby niepotrzebne pogrubienie. Przyszywamy go między szwami bocznymi, w zagłębieniu szwu nasady, czyli w rowku szwu łączącego pasek ze spodniami.

Teraz będę postępowała nieco inaczej, niż Burda nakazuje, ale może popatrzmy, co proponują:

„Wciągnąć gumkę, końce przyszyć na szwach bocznych. Gotowa dł. tunelu wynosi 38-39,5-42-45-48 cm. Wewnętrzny brzeg paska podwinąć z przodu na dł. ok. 5 cm, sfastrygować. Pozostałą część ułożyć płasko na szwie nasady. Przyszyć pozostały wewnętrzny brzeg paska. Na prawym końcu wydziergać dziurkę na guzik.”

Proponują wciągnięcie i zamocowanie gumy oraz takie przyszycie przednich wewnętrznych części paska, żeby tylko na odcinku 5 cm od brzegów paska dodatki na szwy były schowane w środek paska, a pozostałe brzegi  ułożone były podobnie jak to się dzieje na tyle spodni.

Tyle, że gumy bywają różne, materiały różnie się zachowują po zmarszczeniu, a wszyscy mamy różne wyobrażenie o tym, na ile spodnie powinny być gumą ściągnięte, jak mocno mają się trzymać. Wyobrażenie i upodobanie – jedni lubią mocno i ciasno, drudzy wolą luz. A ja w dodatku jestem fanką przymiarek, więc zmieniłam kolejność.

Najpierw wykończyłam przednie części paska od środka, chowając zapasy szwów w pasku i stopniowo je rozprostowując i odginając w dół w miarę zbliżania się do szwów bocznych. Przyszyłam je od prawej w szwie nasady /zdj.3/, kończąc szew 3-4 cm przed szwami bocznymi. /zdj.2/. W ten sposób pozostawiłam otwory do wciągnięcia gumki, którą z jednej strony przymocuję szyjąc w szwie bocznym na wylot przez gumę i obie warstwy paska, a z drugiej – wyciągnę jej koniec i przypnę od zewnątrz agrafką. Po uszyciu dziurki na guzik i przyszyciu guzika spodnie będzie można przymierzyć i przekonać się, jak długi kawałek gumki daje komfortowy obwód paska. Potem przyszyję drugi koniec, też w szwie bocznym, a otwory w nasadzie paska zaszyję. Aha – żeby być pewnym, że szyjąc po prawej stronie uchwyci się od spodu tyle, ile trzeba – przed przystąpieniem do spinania przed szyciem zaprasowałam do wewnątrz dodatki na szwy wewnętrznej części paska o mniej więcej 2 mm poniżej linii wyznaczającej dolną krawędź paska. Czyli – pasek wewnętrzny jest o 2 mm szerszy niż pasek zewnętrzny.


zdj.2




zdj.3


Na dole nogawek postanowiłam zrobić rozporki czy inaczej - rozcięcia.

Rozporki mają mieć 3 cm długości, więc do zamierzonej długości spodni dodałam 4 cm – 3 cm podłożenia rozporka plus 1 cm zapasu na szew.

Docięłam spodnie do tej długości, obie nogawki równiutko. Następnie na każdej nogawce zabezpieczyłam zewnętrzny szew boczny do punktu, w którym będzie kończył się szew, a zaczynał rozporek, odmierzając od dołu 7 cm – 1 cm zapasu, 3 cm podłożenia i 3 cm samego rozporka. Zabezpieczyłam szyjąc parę centymetrów od góry, do zaznaczonego punktu i znów kilka cm do góry. /zdj. 4/ Jak przy ryglowaniu szwu. Poniżej tego punktu wyprułam pierwotny szew.


zdj.4


Obrzuciłam i zaprasowałam dolną krawędź spodni na wysokość 4 cm /szerokość podłożenia plus dodatek na szew/ lewą stroną materiału do lewej, czyli tak, jakbym ostatecznie podkładała spodnie. Będę pracowała odwracając teraz materiał prawą do prawej, więc żeby odwrócić go równo wzdłuż zaprasowania – wpinam w nie szpilkę, będzie moim przewodnikiem. /zdj.5/


zdj.5


Odwijam podłożenie prawą do prawej i spinam szpilką brzegi /zdj.6/


 
zdj.6


Szyć będę po tej stronie – żeby widzieć szew boczny spodni. /zdj.7/ Szyję od dolnej krawędzi spodni do punktu, w którym zabezpieczałam uprzednio szew boczny. 3 centymetry i ani milimetra wyżej. /zdj.8/


zdj.7



 zdj.8

To samo powtarzam po drugiej stronie rozporka i mam efekt, jak na zdj. 9


zdj.9


Od prawej strony stębnuję spodnie 3 cm od dołu, jednocześnie mocując podłożenie i rozcięcie rozporka. Wymierzenie jednakowej szerokości podłożenia na obu nogawkach ułatwia mi kawałek taśmy malarskiej naklejony na płytkę maszyny do szycia. /zdj.10/ Szyję prowadząc dolną krawędź spodni wzdłuż jej brzegu.



zdj.10


Sam szczyt rozporka dodatkowo mocuję rygielkiem /zdj.11/


zdj.11


W ten sam sposób można szyć rozporki w szortach czy rękawach ;-)

No i tyle, spodnie uszyte…

Wracając do opisów – one wcale nie są niezrozumiałe i zawiłe, pod warunkiem, że wie się, co się czyta ;-) Czyli – jeśli opanuje się fachowe słownictwo i skrótowość tekstu oraz – co najważniejsze – jeśli nie czyta się samego opisu, nie mając w ręku szytej rzeczy i nie podążając krok w krok za Burdą. Wystarczy nie doczytać opisów z arkusza i zmienić sobie kolejność szycia, żeby nagle wszystko przestało się zgadzać i mieć jakikolwiek sens… A od czytania opisów „na sucho” może tylko rozboleć głowa… J 

Powodzenia w deszyfrowaniu i odczarowywaniu!

Jeszcze jedno - patrząc na zdjęcia wydaje się, że to różne spodnie ;-) A to po prostu słońce raz chowało się za chmurami, a raz zza nich wychodziło...














środa, 10 lipca 2013

Może byś mi spodnie uszyła – czyli Burda z polskiego na nasze cz.2



Zabieramy się za zszywanie w całość…

W sumie – powinnam edytować poprzedni wpis i dodać, że warto przenieść na papierowe wykroje wszystkie określenia podane przy liniach – chociaż można i zostawić w pogotowiu arkusz Burdy i zerkać tylko, gdzie jest linia czy punkt wspomniane w opisie. Z kolei – na materiał przeniesiemy wszelkie kreseczki oznaczające punkty i linie styczne, końce rozcięć itp. Kreski narysowane prostopadle do krawędzi wykroju przenosimy na zapasy szwów również w postaci prostopadłych znaków /kresek rysowanych ołówkiem krawieckim czy nacięć robionych nożyczkami/, Rysowane ukośnie – zaznaczamy jak przedłużenie skośnej linii przebiegające przez zapas szwu. Niby wyjdzie niżej albo wyżej niż na brzegu wykroju, ale zostanie zachowany kierunek linii. Jak zaznaczenie szpilkami na zdjęciu 1.


zdj.1


Na zdj. 1 jest widoczny tylko fragment papierowego wykroju, bo odcięłam już z niego worek kieszeni.

Wracamy do opisu szycia.

Daruję sobie akapit o kantach – w tych spodniach go nie będzie. Mam je szyć jak model 140, tyle że bez kieszeni, klapki i tuneli podłożenia.

Zszyć wszystkie zaszewki, zaprasować do środka” – czyli zaprasować je tak, żeby grzbiet zaszewki, złożona fałdka materiału była skierowana do linii środkowej spodni, więc nie w kierunku szwów bocznych.

Kieszenie w karczkach biodrowych: worki kieszeni przyszyć do wlotów kieszeni przodów prawą stroną do prawej.”

Co to karczek biodrowy i worek kieszeni wiemy już z etapu kopiowania wykroju. Wloty kieszeni przodów – to miejsca na przodach spodni, gdzie się kieszeń będzie zaczynała i przez którą będzie się wkładało rękę. Czyli – skośna linia.

Burda nie dodaje tu oczywistych oczywistości, jak konieczność naprasowania wzdłuż wlotu kieszeni paska flizeliny ciętego po prostej. Żeby go usztywnić i ustabilizować, zapobiec rozciągnięciu już na etapie szycia. Ale inne oczywistości, jak np. konieczność obrzucania brzegów materiału, też nie są dodawane.

Magiczne „prawą do prawej” oznacza „prawą stroną materiału do prawej strony materiału”. Każda ze skrojonych części ma swoją stronę prawą i lewą. Składając dwie części ze sobą tak, że w środku prawa strona materiału jednej części „przytula” się do prawej strony materiału drugiej części – mamy je złożone prawą do prawej. Szyjemy po lewej stronie materiału.

„Worki ułożyć w górę i przyszyć do zapasów tuż przy szwie.”

W jaką górę? Otóż kładziemy przed sobą części tak, jak gdybyśmy kładli gotowe spodnie. Układając coś w górę – układamy w kierunku górnego brzegu, w tym przypadku – w kierunku górnej krawędzi spodni. I przeszywamy szew tuż obok szwu łączącego worek kieszeni z przodem spodni, przyszywając worek kieszeni do zapasów szwów. Czemu tak kazali? Bo spodnie w tym modelu nie mają widocznych stębnowań, a takie przeszycie czy stębnowanie „porządkują” brzeg kieszeni – nie będzie się wykręcała na zewnątrz. Ja przyszyłam trochę dalej. Na zdjęciu 2 widać to ułożenie w górę i przeszyty szew.


zdj.2


Worki zawinąć pod spód, wyprasować brzegi.”

Komentarza nie trzeba.

„Wloty kieszeni przypiąć zgodnie z liniami styku do bocznych karczków biodrowych.

Czyli dokładnie wzdłuż linii, której zaznaczenie pokazałam na zdjęciu 1.

„Od wewnątrz zszyć worki kieszeni.”

Czyli – odwinąć przody spodni do góry, skupiając się wyłącznie na przyszyciu worków kieszeni do karczków biodrowych. Jak na zdjęciu 3.


zdj.3


„Worki przyfastrygować od spodu do przodów, przedtem obciąć wzdłuż środka przodu zapas prawego worka kieszeni.”

Przyfastrygować je w miejscach zaznaczonych szpilkami na zdjęciu 4, a zapas – to zapas na szew, inaczej mówiąc – dodatek na szew.


zdj.4


Zszyć szwy boczne. Rozprasować zapasy szwów.”

Jasne.

Zszyć wewnętrzne szwy nogawek oraz środkowy szew przodu od znaku rozcięcia do wewnętrznego szwu nogawek.

Skoro zszyliśmy wewnętrzne szwy nogawek – to mamy ten szew zlokalizowany. Znak rozcięcia – to krótka, gruba kreska na linii opisanej jako środek przodu spodni oraz jednocześnie rozcięcie /czyli miejsce, w którym materiał spodni nie będzie miał ciągłości, tam będzie wszyty zamek/.

Jeszcze o wewnętrznych szwach…

Z nimi bywa troszkę kłopotu, bo długość wewnętrznej krawędzi przodu spodni jest mniejsza niż wewnętrznej krawędzi tyłu. A to z pewnego powodu.

Spinając wewnętrzne części nogawek ze sobą zepnijmy je najpierw w punktach stycznych – oznaczonych mniej więcej na wysokości kolana. Potem posuwajmy się w dół, a następnie – w górę nogawki. Ok. 10 cm przed krokiem spodni zauważymy różnicę długości krawędzi. Tył jest głębiej podkrojony, idzie głębszym łukiem niż przód, a w dodatku jest dłuższy. Żeby tę różnicę zniwelować – musimy wdać brzeg tyłu w stosunku do brzegu przodu, nie naciągać przód. Wdać – czyli zrobić coś odwrotnego do rozciągania. „Upchać” nadmiar długości brzegu, nie marszcząc go. Trzeba spiąć górną krawędź  szwu, a potem pracować nad takim upięciem reszty, żeby nadmiar zgubić. Po co to wszystko? Dla wygody i dobrego ukształtowania materiału. Po wdaniu utworzy się niewielka fałda, którą troszkę przesadnie uwypukliłam na zdjęciu 5.



zdj.5


Ta fałda zapewni zapas materiału na swobodę ruchów i lepsze układanie się spodni na ciele.

Zapięcie na zamek błyskawiczny: skrojone z całości odszycia rozporka zaprasować pod spód, po prawej stronie wzdłuż środka przodu, po lewej 5 mm przed środkiem przodu.”

Skrojone z całości odszycia rozporka to nic innego jak „występ” skrojony w górnej części przodu spodni, zakończony u dołu linią prostopadłą do środka przodu. Dodatek do wszycia i wykończenia zamka. Bywają fasony, w których kroi się spodnie bez tego odszycia i doszywa się je później.

Środek przodu – oznaczony linią na wykroju /patrz wyżej/.

Na lewym brzegu /spód rozporka/ przyszyć od spodu zamek, szyjąc tuż przy ząbkach. Spiąć rozcięcie wzdłuż linii środka. Luźną taśmę zamka przyszyć na prawym odszyciu, nie ujmując przodu spodni.”

Przyszyć od spodu zamek – czyli przyszyć podkładając go od spodu. A zamek przyszyty do samego odszycia, bez ujmowania przodu spodni, wygląda tak, jak na zdjęciu 6. O jakim odszyciu mowa - opisałam powyżej.


zdj.6


Dlaczego zamek nie jest przyszyty „normalnie”, nie na wylot, czyli nie ujmując przodu? Bo jeśli chcemy sobie wykonać stębnowanie rozporka szersze, niż szerokość zamka – to nie mamy innego wyjścia, jeśli chcemy uniknąć dwóch szwów… To stębnowanie będzie robione za chwilę…

Sfastrygować odszycie. Rozcięcie ostębnować zgodnie z oznaczeniami, zaczynając od góry i kończąc 3 cm przed końcem.”

Przeszyłam to stębnowanie w całości, od początku do końca, bo przedyskutowałyśmy sprawę i zrezygnowałyśmy z doszywania spodu rozporka, dodatkowego elementu, którego brak nie będzie przeszkadzał, a z kolei – jego obecność dodałaby troszkę brzuszka… Zrezygnowałam więc z przepisywania burdowego opisu tego fragmentu pracy.

Na zdjęciu 7 widać, że stębnowanie nie miałoby szansy ująć zamka…


zdj.7


Zszyć środkowy szew tyłu. Rozprasować zapasy od góry aż do początku podkroju kroku.”

Znów – nic dodać, nic ująć.

Koniec części 2…

Mama przymierzyła spodnie – wszystko leży ok…