Obserwatorzy

środa, 9 października 2013

Ludzie listy piszą – odc. 3.



Tym razem – list w postaci prywatnej wiadomości napisanej do mnie na forum e-krawiectwo:

Chciałam Cię prosić o pomoc, chodzi tu o maszynę lifetec, podobnie się dzieje jak koleżance w tym poście http://ekrawiectwo.net/board/thread/14521/petelkowe-problemy/?page=3#post-65010, a dokładnie jest tak na początku szyje a w pewnym momencie lub gdy dłużej przyśpieszę zrywa mi górną nitkę ze szpulki i plącze ją przy bębenku i jeśli w porę nie zakończę to tak zaplącze nici ok bębenka ze materiał muszę na siłę wyrywać. Po otwarciu pokrywy nić jest zaplątana Tak jakby nawleczona wkoło tego wystającego "dzyndzelka" przy bębenku. Pisałaś ze to może być coś z chwytaczem, jeśli nieprawidłowo się obsługiwało maszynę. A robiłam czasami tak ze jeśli miałam gruby materiał (jeans) do przeszycia i stopka nie chciała się więcej podnieść to szyłam z podniesioną. Czy mogę sama coś sama na ten problem poradzić? Jeśli tak to co mogę zrobić?? Proszę o pomoc....

Problem bardzo częsty. Chyba z połowa próśb o pomoc na forach „szyciowych” dotyczy takich kłopotów. Pomyślałam sobie, że warto byłoby sprawę nieco bardziej upublicznić.

Autorka zgodziła się na opublikowanie tak listu, jak i mojej odpowiedzi, więc zapodaję:

Ojojojoj... To w takim razie wygląda na problem z naprężaczem...

Bo sprawa z nim wygląda tak:

Kiedy podnosi się stopkę - ma to bezpośrednie powiązanie z naprężaczem. Luzują się wtedy talerzyki naprężacza, które są odpowiedzialne za prawidłowe naciągnięcie górnej nitki. A górna nitka jest odpowiedzialna za prawidłowe wiązanie szwów. No w większości odpowiedzialna ;-) /W każdym razie - nie jest tak, że pół na pół nitka dolna i górna dzielą się tą odpowiedzialnością./

Skoro szyłaś z podniesioną stopką - to wymuszałaś na naprężaczu nieustanne luzowanie sprężyny i być może naprężacz się przez to uszkodził...

Mam nadzieję jednak, że się nie uszkodził, skoro maszyna szyje kawałek, a dopiero potem plącze nitkę.

W 99 % przypadków w bębenku plącze się właśnie nitka górna - nie ma znaczenia, że pętle powstają pod materiałem czy właśnie w bębenku. Najczęstszym powodem tego plątania jest niewłaściwe naprężenie górnej nici już w momencie rozpoczynania szycia. Ściegi powstają przy wybitnym udziale nici górnej, która okrąża bębenek, jest łapana przez chwytacz, który krzyżuje ją z dolną nitką. Górna nitka podciągana jest przez maszynę do góry i wyciąga dolną nitkę, umiejscawiając ją na takiej wysokości, na ile pozwoli mechanizm maszyny. Mechanizm, bo górna nitka jest wyciągana do góry tylko na taką wysokość, na jaką wędruje do góry podciągacz - "wajcha" poruszająca się w górę i w dół. Który robi dokładnie to samo, co nasza ręka, kiedy szyjemy ręcznie - naciąga nitkę, żeby powstał szew.

I jeśli jest pewien nadmiar nitki, który wykracza poza możliwości tegoż podciągacza - robi się problem, bo igła wpycha pod materiał za dużo nici. Powstają jakieś dodatkowe pętle, które są łapane przez chwytacz, a ponieważ początek tej pętli jest "zakotwiczony" w materiale - to powtarzanie tych zapętleń powoduje w końcu zablokowanie się chwytacza i zerwanie nitki.

Skąd ten nadmiar nitki? Najczęściej - z powodu złego zakładania nitki górnej. Jeśli robimy to przy opuszczonej stopce - to naprężacz nie luzuje się i nitka zamiast wsunąć się jak najgłębiej - opiera się na zamkniętych talerzykach naprężacza.

Bo sam naprężacz składa się mniej więcej z takich części, jak na zdjęciu opublikowanym przez Zetasię na forum Elektroda:

http://obrazki.elektroda.pl/1777681800_1331759957.jpg

Jego talerzyki to części 6 i 7. Są złożone ze sobą, nitka przechodzi przez dociśnięte talerzyki do środka i z powrotem - znów przez dociśnięte talerzyki. Jeśli zakładając nitkę nie rozsuniemy tych talerzyków - to nitka zamiast wsunąć się do środka - zawiśnie na zewnątrz talerzyków. Stąd ten nadmiar nici. Maszyna nie jest w stanie cofnąć go z powrotem na szpulkę.

Spróbuj nawlec górną nitkę jeszcze raz - podnosząc stopkę. Jeśli problem będzie wciąż trwał - wydaje mi się, że mogło dojść do uszkodzenia naprężacza przez szycie z podniesioną stopką, co spowodowało jego przeciążenie i uszkodzenie...

Można to sprawdzić nawlekając maszynę jak do szycia i ciągnąc nitkę ręcznie tuż nad igłą - można sobie darować nawleczenie igły, żeby jej przy tej czynności nie złamać ani wygiąć. Jeśli nitka przechodzi przez wszystkie mechanizmy tak samo luźno niezależnie od tego, czy stopka jest opuszczona, czy podniesiona - to jest kłopot z naprężaczem. Jeśli opuszczenie stopki momentalnie powoduje wyraźnego powstanie oporu przy ciągnięciu - to naprężacz jest w porządku.

Tak to wygląda na mój babski rozum - od razu podkreślam, że w swoim typie daleki od techniczno - ścisłego. Jeśli czyta mnie jakiś mechanik, który rwie sobie włosy z głowy czytając te wywody - to baaardzo proszę o sprostowanie. Tak to już jest, że ja po prostu lubię wiedzieć, jak się rzeczy mają naprawdę. Więc jeśli się mylę...
 W każdym razie - ponieważ widziałam już w internecie informacje o "radzeniu sobie" z grubymi warstwami poprzez szycie z podniesioną stopką - to apeluję: 
 Darujcie sobie, dziewczyny, takie eksperymenty.   W imię trwałości Waszych maszyn. Jeśli maszyna nie chce transportować grubych warstw - to znaczy, że się do takiego szycia po prostu nie nadaje. Można wozić Smartem cement w workach na budowę - ale po co i jak długo to potrwa...


1 komentarz:

  1. W zupełności się zgadzam, jeśli chodzi o szycie ze stopką w powietrzu. Toż to nie szycie. Co do reszty to nitka musi być w środku w talerzykach, a nitka nawlekana na podniesionej stopce, a dopiero potem po próbnym - szyciu regulować nitkę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń