Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wszywanie zamka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wszywanie zamka. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 lipca 2013

Może byś mi spodnie uszyła – czyli Burda z polskiego na nasze cz.2



Zabieramy się za zszywanie w całość…

W sumie – powinnam edytować poprzedni wpis i dodać, że warto przenieść na papierowe wykroje wszystkie określenia podane przy liniach – chociaż można i zostawić w pogotowiu arkusz Burdy i zerkać tylko, gdzie jest linia czy punkt wspomniane w opisie. Z kolei – na materiał przeniesiemy wszelkie kreseczki oznaczające punkty i linie styczne, końce rozcięć itp. Kreski narysowane prostopadle do krawędzi wykroju przenosimy na zapasy szwów również w postaci prostopadłych znaków /kresek rysowanych ołówkiem krawieckim czy nacięć robionych nożyczkami/, Rysowane ukośnie – zaznaczamy jak przedłużenie skośnej linii przebiegające przez zapas szwu. Niby wyjdzie niżej albo wyżej niż na brzegu wykroju, ale zostanie zachowany kierunek linii. Jak zaznaczenie szpilkami na zdjęciu 1.


zdj.1


Na zdj. 1 jest widoczny tylko fragment papierowego wykroju, bo odcięłam już z niego worek kieszeni.

Wracamy do opisu szycia.

Daruję sobie akapit o kantach – w tych spodniach go nie będzie. Mam je szyć jak model 140, tyle że bez kieszeni, klapki i tuneli podłożenia.

Zszyć wszystkie zaszewki, zaprasować do środka” – czyli zaprasować je tak, żeby grzbiet zaszewki, złożona fałdka materiału była skierowana do linii środkowej spodni, więc nie w kierunku szwów bocznych.

Kieszenie w karczkach biodrowych: worki kieszeni przyszyć do wlotów kieszeni przodów prawą stroną do prawej.”

Co to karczek biodrowy i worek kieszeni wiemy już z etapu kopiowania wykroju. Wloty kieszeni przodów – to miejsca na przodach spodni, gdzie się kieszeń będzie zaczynała i przez którą będzie się wkładało rękę. Czyli – skośna linia.

Burda nie dodaje tu oczywistych oczywistości, jak konieczność naprasowania wzdłuż wlotu kieszeni paska flizeliny ciętego po prostej. Żeby go usztywnić i ustabilizować, zapobiec rozciągnięciu już na etapie szycia. Ale inne oczywistości, jak np. konieczność obrzucania brzegów materiału, też nie są dodawane.

Magiczne „prawą do prawej” oznacza „prawą stroną materiału do prawej strony materiału”. Każda ze skrojonych części ma swoją stronę prawą i lewą. Składając dwie części ze sobą tak, że w środku prawa strona materiału jednej części „przytula” się do prawej strony materiału drugiej części – mamy je złożone prawą do prawej. Szyjemy po lewej stronie materiału.

„Worki ułożyć w górę i przyszyć do zapasów tuż przy szwie.”

W jaką górę? Otóż kładziemy przed sobą części tak, jak gdybyśmy kładli gotowe spodnie. Układając coś w górę – układamy w kierunku górnego brzegu, w tym przypadku – w kierunku górnej krawędzi spodni. I przeszywamy szew tuż obok szwu łączącego worek kieszeni z przodem spodni, przyszywając worek kieszeni do zapasów szwów. Czemu tak kazali? Bo spodnie w tym modelu nie mają widocznych stębnowań, a takie przeszycie czy stębnowanie „porządkują” brzeg kieszeni – nie będzie się wykręcała na zewnątrz. Ja przyszyłam trochę dalej. Na zdjęciu 2 widać to ułożenie w górę i przeszyty szew.


zdj.2


Worki zawinąć pod spód, wyprasować brzegi.”

Komentarza nie trzeba.

„Wloty kieszeni przypiąć zgodnie z liniami styku do bocznych karczków biodrowych.

Czyli dokładnie wzdłuż linii, której zaznaczenie pokazałam na zdjęciu 1.

„Od wewnątrz zszyć worki kieszeni.”

Czyli – odwinąć przody spodni do góry, skupiając się wyłącznie na przyszyciu worków kieszeni do karczków biodrowych. Jak na zdjęciu 3.


zdj.3


„Worki przyfastrygować od spodu do przodów, przedtem obciąć wzdłuż środka przodu zapas prawego worka kieszeni.”

Przyfastrygować je w miejscach zaznaczonych szpilkami na zdjęciu 4, a zapas – to zapas na szew, inaczej mówiąc – dodatek na szew.


zdj.4


Zszyć szwy boczne. Rozprasować zapasy szwów.”

Jasne.

Zszyć wewnętrzne szwy nogawek oraz środkowy szew przodu od znaku rozcięcia do wewnętrznego szwu nogawek.

Skoro zszyliśmy wewnętrzne szwy nogawek – to mamy ten szew zlokalizowany. Znak rozcięcia – to krótka, gruba kreska na linii opisanej jako środek przodu spodni oraz jednocześnie rozcięcie /czyli miejsce, w którym materiał spodni nie będzie miał ciągłości, tam będzie wszyty zamek/.

Jeszcze o wewnętrznych szwach…

Z nimi bywa troszkę kłopotu, bo długość wewnętrznej krawędzi przodu spodni jest mniejsza niż wewnętrznej krawędzi tyłu. A to z pewnego powodu.

Spinając wewnętrzne części nogawek ze sobą zepnijmy je najpierw w punktach stycznych – oznaczonych mniej więcej na wysokości kolana. Potem posuwajmy się w dół, a następnie – w górę nogawki. Ok. 10 cm przed krokiem spodni zauważymy różnicę długości krawędzi. Tył jest głębiej podkrojony, idzie głębszym łukiem niż przód, a w dodatku jest dłuższy. Żeby tę różnicę zniwelować – musimy wdać brzeg tyłu w stosunku do brzegu przodu, nie naciągać przód. Wdać – czyli zrobić coś odwrotnego do rozciągania. „Upchać” nadmiar długości brzegu, nie marszcząc go. Trzeba spiąć górną krawędź  szwu, a potem pracować nad takim upięciem reszty, żeby nadmiar zgubić. Po co to wszystko? Dla wygody i dobrego ukształtowania materiału. Po wdaniu utworzy się niewielka fałda, którą troszkę przesadnie uwypukliłam na zdjęciu 5.



zdj.5


Ta fałda zapewni zapas materiału na swobodę ruchów i lepsze układanie się spodni na ciele.

Zapięcie na zamek błyskawiczny: skrojone z całości odszycia rozporka zaprasować pod spód, po prawej stronie wzdłuż środka przodu, po lewej 5 mm przed środkiem przodu.”

Skrojone z całości odszycia rozporka to nic innego jak „występ” skrojony w górnej części przodu spodni, zakończony u dołu linią prostopadłą do środka przodu. Dodatek do wszycia i wykończenia zamka. Bywają fasony, w których kroi się spodnie bez tego odszycia i doszywa się je później.

Środek przodu – oznaczony linią na wykroju /patrz wyżej/.

Na lewym brzegu /spód rozporka/ przyszyć od spodu zamek, szyjąc tuż przy ząbkach. Spiąć rozcięcie wzdłuż linii środka. Luźną taśmę zamka przyszyć na prawym odszyciu, nie ujmując przodu spodni.”

Przyszyć od spodu zamek – czyli przyszyć podkładając go od spodu. A zamek przyszyty do samego odszycia, bez ujmowania przodu spodni, wygląda tak, jak na zdjęciu 6. O jakim odszyciu mowa - opisałam powyżej.


zdj.6


Dlaczego zamek nie jest przyszyty „normalnie”, nie na wylot, czyli nie ujmując przodu? Bo jeśli chcemy sobie wykonać stębnowanie rozporka szersze, niż szerokość zamka – to nie mamy innego wyjścia, jeśli chcemy uniknąć dwóch szwów… To stębnowanie będzie robione za chwilę…

Sfastrygować odszycie. Rozcięcie ostębnować zgodnie z oznaczeniami, zaczynając od góry i kończąc 3 cm przed końcem.”

Przeszyłam to stębnowanie w całości, od początku do końca, bo przedyskutowałyśmy sprawę i zrezygnowałyśmy z doszywania spodu rozporka, dodatkowego elementu, którego brak nie będzie przeszkadzał, a z kolei – jego obecność dodałaby troszkę brzuszka… Zrezygnowałam więc z przepisywania burdowego opisu tego fragmentu pracy.

Na zdjęciu 7 widać, że stębnowanie nie miałoby szansy ująć zamka…


zdj.7


Zszyć środkowy szew tyłu. Rozprasować zapasy od góry aż do początku podkroju kroku.”

Znów – nic dodać, nic ująć.

Koniec części 2…

Mama przymierzyła spodnie – wszystko leży ok…












czwartek, 28 lutego 2013

Spodnie bling bling – czyli o skracaniu i narożnikach

Takich spodni zachciało mi się jesienią. Na zimę. Nawet szybko udało mi się kupić materiał – dziwny, bo podobno mieszanka wełny z elastanem. Że wełna – dało się poczuć po zamoczeniu ;-), że elastan – czuje się naciągając materiał w obie strony. Zdaje się tylko, że będzie miał tendencję do zaciągania, ale cóż... Trudno...

Ale dlaczego dopiero teraz zabrałam się do szycia? Tego najtęższe umysły nie ogarną...Brak rozpędu zimą czy co? Ciekawe, jakie będzie tłumaczenie latem...

/Aha – kończę z pisaniem tekstu do zdjęć pod tymże. Spróbuję nad. Tak się chyba lepiej czyta. Chyba.../

Przez moment zastanawiałam się, którą stronę materiału wybrać jako lewą... Takie pytania często się zdarzają. Która strona materiału to prawa? Ta co w środku złożonego materiału czy na wierzchu?

Co do tego – jestem elastyczna. Poza oczywistymi oczywistościami – jak sztruks, aksamit czy jeans, materiałami drukowanymi, poza bawełnianymi płótnami, które z natury naturalnej przędzy miewają drobne supełeczki czy kłaczki – z reguły na lewej stronie – wybieram tę stronę, która mi się bardziej podoba.

Czy ten materiał to rodzaj twillu? Pewnie tak, ale czy coś mnie ogranicza? Obie strony są tak samo ładnie wykończone /żadnych niedoskonałości/, jedna jest bardziej jakby w paski, druga – bardziej jakby w jodełkę. Wybrałam jodełkę. Czyli – to po prawej. Na żywo różnicę widać bardziej.


No i wykrój – uparcie z Knipmode, majowego z 2012 roku, model 13.


Nie będą miały kantu, bo materiał nie rokuje ;-)

Nogawki lekko zwężające się w okolicy kolana. A gdzie ja mam kolano? Na pewno nie tam, gdzie jest ono na wykroju. Moje kolano byłoby w okolicy łydki modelki... Muszę skrócić nogawki. O ile? Otóż – nieistotne, jakiego jestem wzrostu. Istotne, jaka jest długość nogawki – i to nie mierzona po wykroju, a podana w opisie. Długość wewnętrzna – czyli mierzona od kroku w dół – 62 cm. Ja chcę te spodnie mieć ciut dłuższe, niż na modelce... Wypadało zmierzyć się od kroku do miejsca, w którym spodnie będą się kończyły. Wyszło ok. 58 cm. Czyli muszę wykrój skrócić o 4 centymetry. Tylko absolutnie nie tnąc wykrój od dołu! Kolano musi być na miejscu, szerokość dołu – jak w oryginale, forma musi być zachowana. Zatem skrócę je o 2 centymetry gdzieś nad kolanem i dwa gdzieś poniżej. No i tradycyjnie – o centymetr – półtora w biodrach, bo to u mnie standard.

Poskracany zakładkami tu i ówdzie wykrój tak wyglądał – aha, na bokach nogawek będą rozcięcia. Udekorowane ;-) Dlatego dodałam na szwach bocznych po 4 centymetry na podłożenie rozcięcia na długości ok. 22 cm.



Zanim odpięłam papierowy wykrój – przyprasowałam paski sztywnika w miejscach, które będę „obrabiała”, które w trakcie szycia mogłyby się rozciągnąć /jak brzegi wlotów kieszeni czy okolice zamka/ albo które będą lepiej wyglądały lekko usztywnione, trzymające kształt /jak podłożenia rozcięć nogawek/.



Zaczęłam od kieszeni – jak w spodniach z klapą. Zszywając worki kieszeni zauważyłam pętelki z włókien materiału wypchnięte na lewą stronę szwu – niechybny znak, że igła jest stępiona ;-)



Igła wymieniona, kieszenie skończone, nogawki zszyte - czas na rozporek. Zaprasowałam brzegi rozporka – jeden zgodnie z linią na przedłużeniu szwu kroku, drugi – zgodnie z linią dodatku na tenże szew. Czyli tworząc mniej więcej centymetrowej szerokości podłożenie.



Nawet nie sprawdzałam, jakiej długości zamek jest mi potrzebny. Wyciągnęłam z zapasów pierwszy lepszy. Byle dłuższy, niż długość rozporka. Bo tak wygodniej się szyje ;-) Nie trzeba walczyć z szyciem tuż obok metalowych skuwek, skupiać się na ich omijaniu, a zamek lekko i wygodnie da się skrócić. Jednym cięciem nożyczek.

Przypięłam zapięty zamek najpierw do zaprasowanego podłożenia tak, żeby dolna skuwka była poniżej przyszłego szwu w poprzek zamka. Czyli poniżej rozcięcia na zamek.



Przyszyłam używając stopki do zwykłych zamków. Na górnej krawędzi zaznaczyłam pionowo wpiętą szpilką, jak daleko ma sięgać wierzchnia część rozporka. Żeby na całej długości zamka ta odległość była taka sama. Przyłożyłam wierzchnią część rozporka, spięłam szpilkami.



I zszyłam, nie sugerując się deseniem na materiale – bo krawędź rozporka nie przebiegała równolegle do pionowej nitki materiału. Szyłam w równej odległości od ząbków zamka, w dalszym ciągu stopką do zamków. Poprzeczny szew zamykający rozporek od dołu przeszyłam około centymetra powyżej skuwki zamka. Miałam ją z głowy.

Gdy będę wykańczała górną krawędź spodni – rozepnę zamek, utnę za długie końcówki i przeszyję go przyszywając pasek. Potem zabezpieczy go dodatkowo szew wykańczający pasek od wewnątrz. To w zupełności wystarczy.

Teraz mogę spodnie przymierzyć. Ale muszę zszyć górne krawędzie kieszeni z przodami spodni, a także ustabilizować górną krawędź spodni. Materiał się rozciąga i przymiarka z rozwlekającym się brzegiem nie ma najmniejszego sensu. Gdybym dopasowała mocno spodnie na górnym brzegu – okazałoby się, że po wszyciu paska nie weszłabym w nie ;-) Bo pasek będzie nierozciągliwy – podprasowany sztywnikiem. Zatem – przeszywam całą górną krawędź długim ściegiem maszynowym i ściągam dolną nitkę aż do momentu, gdy materiał zacznie się marszczyć. To znaczy – tuż zanim zacznie.

Przymiarka wyszła nadspodziewanie dobrze – nic nie musiałam poprawiać ;-) Postanowiłam jednak wykończyć pasek w sposób podpatrzony w męskich spodniach garniturowych – to znaczy tak, żebym mogła z łatwością regulować obwód paska w zależności od tego, czy przytyję, czy schudnę ;-) Czyli – dobra metoda dla tych, którzy zamierzają się odchudzać ;-)

Nitką w kontrastowym kolorze ręcznie przeszywam sam materiał wierzchni /nie łapiąc dodatków na szwy!/ drobnym ściegiem fastrygowym na długości ok. 6 cm na środku tyłu, na linii, która będzie linia wszycia paska /czyli po 3 cm z obu stron szwu środkowego/. Wyciągam dłuższą pętelkę nitki nad tym szwem.



Rozcinam szew tyłu na długości ok. 10 cm, rozcinając też pętelkę czerwonej nitki.



Sam pasek kroję tak, żeby na środku tyłu zostawić miejsce na szew. Czyli kroję go z czterech części /pasek w tych spodniach ma łukowaty kształt. Gdyby był prosty – kroiłabym go z dwóch części. Plus wewnętrzna strona zamka, oczywiście./ Podprasowuję sztywnikiem. Zszywam pasek na szwach bocznych, doszywam wewnętrzną część paska na górnych krawędziach. Przyszywam do spodni pilnując, żeby szwy nasadowe na środku tyłu pokryły się z linią wyznaczoną przez czerwoną fastrygę. Wykańczam pionowe brzegi paska.



Przy okazji rozprawiam się z zamkiem.



Robię dziurkę i przyszywam guzik, szykując się do ostatecznego ustalenia obwodu paska.

Zaginam pod spód i podszywam /ręcznie, jak sobie obiecałam/ wewnętrzną część paska. Składam tył prawą do prawej i zszywam jednym szwem pasek i szew tyłu. Jeśli schudnę albo spodnie się rozciągną – zszyję go głębiej. Jeśli przytyję – popuszczę... Do sprucia będę miała tylko szwy mocujące krawędzie paska wewnątrz i kawałek szwu środkowego.



Teraz – rozcięcia na dole nogawek, które wykończę szwem w narożniku.

Tu zaczyna się geometria i trzeba być ściśle dokładnym, żeby nie pruć wszystkiego i nie zaczynać od nowa. Jeśli wszystko zrobi się jak trzeba – rozcięcie będzie równiutkie, szwy – piękne i to bez poprawek!

Dół spodni na rozcięciach musi być idealnie równy. Dolne krawędzie muszą się idealnie pokrywać.



Zaprasowuję brzegi rozcięcia. Na przedniej części nogawki – równo z pionowym szwem, na tylnej – tylko na centymetr. Przy okazji widać, że trzeba powalczyć z dodatkami na szwach bocznych. Od góry spodni biegną one skierowane oba do tyłu, w okolicy rozcięcia – będą oba do przodu, a ja nie lubię takich przekładających się i wypuczających na szwach dodatków. Zatem tuż nad krawędzią rozcięcia nacinam je linią skośną aż do linii szwu. Dlaczego linią skośną? Bo ze swojej natury materiał cięty pod skosem mniej się strzępi. Całe nacięcie obrzucam zygzakiem, a jego górną część delikatnie podszywam do wierzchu niewidocznymi ściegami.





Zaprasowuję do góry 3-centymetrowe podłożenie. I znów bardzo dokładnie kontroluję, żeby po złożeniu całości krawędzie były idealnie równe.



Teraz będę zszywać narożniki.

Składam podłożenie dołu tak, jak będzie przebiegało, zaznaczając szpilką na brzegu rozcięcia, dokąd będzie sięgało.



Rozkładam. Teraz składam podłożenie rozcięcia zaznaczając na krawędzi dołu, dokąd będzie sięgało.



Szpilką wpiętą skośnie zaznaczam przyszły róg dolnej krawędzi – miejsce przecięcia się zaprasowanych brzegów.



Składam całość tak, żeby punkty zaznaczone wcześniej na krawędziach nałożyły się na siebie, a brzeg złożył się na rogu.



Przeszywam od rogu punktów na krawędziach do rogu.



Składam i zaprasowuję dodatki na szwy. Jeśli materiał jest gruby – można je przyciąć.



Wywijam na prawą stronę – i proszę. Idealny narożnik. Jedna krawędź ma 4 cm, druga – 3, a szew biegnie równiutko od rogu do miejsca stykania się obu.



To samo robię na drugiej części rozcięcia. Tam asymetria krawędzi jest jeszcze bardziej widoczna, a szew i tak jest idealny ;-)



Podłożenie i rozcięcia podszyłam oczywiście ręcznie.

Gdzie ten tytułowy bling?

Ano – tu ;-) Rozcięcia są prawdziwe, ale zszyte na stałe guzikami. Miały być duże i błyszczące ;-) Może są trochę „za”, ale kupiłam tez inne guziki, mniej efektowne – i spodnie od razu posmutniały...



Takie mają być! Połyskujące i przyciągające oko!

Może i dobrze, że spodnie okazały się wiosenne, a nie zimowe – miałabym problem z doborem butów, a tak – jakiś wybór jest ;-) Najbardziej jestem zadowolona, że spodnie leżą idealnie – żadnych poprawek, nic, absolutnie nic nie musiałam przy nich dłubać – oprócz skracania tu i ówdzie!



A materiału jeszcze mi zostało – powinno starczyć na żakiet ;-) Już mi nawet chodzi po głowie... Już wiem, jaki bym chciała... Oby tylko spodnie się nie „znosiły”, zanim uszyję żakiet ;-)














czwartek, 24 maja 2012

Wszywam zamek do kurtki


Zamek tymczasowy wypruty. Spełnił swoje zadanie i może odejść ;-)



Do kurtki wszyję zamek „góra – dół” – mający dwa wózki – suwaki, do rozpinania kurtki od góry i od dołu. To najlepsze rozwiązanie dla kurtek sięgających poniżej bioder. Zamki uszkadzane się najczęściej od dołu – obrywa się usztywniona część, która wkłada się do suwaczka, rozciąga i odkształca sam suwaczek. Dzieje się to najczęściej podczas siadania. Kurtkę trzeba by rozpiąć… Nie zawsze mam ochotę rozpinać całą kurtkę siadając – wtedy mogę rozsunąć zamek tylko trochę od dołu i już.

Zanim wszyję zamek – dokładnie sprawdzam, czy obie krawędzie wzdłuż zapięcia kurtki pasują do siebie.  Czy – jeśli schodzi się linia cięcia w talii – pasują tez inne poziome linie /akurat w tej kurtce takich nie ma, ale kurtki bywają różne. Czy zgadza się długość obu krawędzi, czy nie trzeba będzie już nic poprawiać wypruwając wcześniej zamek…


Układam zamek prawą do prawej na jednej z krawędzi kurtki.



Dla wygody rozpinam go na dwie połowy. Przypinam szpilkami do krawędzi kurtki, zwracając uwagę, żeby ładnie – płasko – układała się część z ząbkami zamka. Niekoniecznie – taśma zamka.

Zamek, który kupiłam, akurat trafił mi się dobrej jakości.



Bo bywają też i zamki takie – w których taśma jest pofalowana – i wygląda, jakby było jej za dużo w stosunku do części z ząbkami, albo – na odwrót, której jest za mało. Wtedy część z ząbkami się wybrzusza.

Taki zamek nie musi wylądować od razu w koszu. Czasem nie ma wyjścia – i trzeba polubić to, co się ma… Po prostu – trzeba upinać zamek zwracając uwagę na to, jak się będzie układał zgryz ;-), a nie taśma po bokach. Jeśli taśma zamka jest ściągnięta i jakby za krótka – pomoże nacięcie jej krawędzi co kilka – kilkanaście centymetrów.



Wszywam zamek używając stopki do zwykłych zamków. I tu – trochę kłopotów. Ząbki zamka są wyższe, niż podcięcie pod stopką, wzdłuż której ma się przesuwać przyszywany zamek. Wprawne oko porówna to zdjęcie z następnym i zauważy, że stopka – jej część za igłą – nie leży na materiale, a wisi w powietrzu. Na 100 % zatańczy od czasu do czasu i szew będzie krzywy. Po co się stresować?


Korzystam z funkcji maszyny – przestawienia igielnicy w prawo /położenia igły na prawo od środka/. Zamek będzie się przesuwał wzdłuż stopki, trzymając stałą odległość.

Dlatego kupując maszynę warto zwrócić uwagę, czy maszyna oferuje taka funkcję. Z reguły – jest to tylko położenie centralne i lewe, jeśli są trzy – to bardzo dobrze, a jeśli więcej – to już fantastycznie ;-) Zresztą, to nie jest jedyne zastosowanie tej funkcji w praktyce. Przydaje się tez np. do stębnowania blisko brzegu – zawsze to lepiej, gdy stopka przylega w całości do materiału i dociska go do transportera, niż gdy część stopki wisi w powietrzu. Albo – do napraw już gotowej rzeczy, kiedy trzeba np. przeszyć bardzo blisko nabitego zatrzaska czy nita – zakładam wtedy stopkę do zamków – taka jak na zdjęciu, igłę ustawiam w skrajnym położeniu – i szyć można naprawdę blisko przeszkody, w dość komfortowych warunkach ;-)

Wracając do mojego zamka – nie ma sensu prowadzić szwu bliżej ząbków – to tylko mnoży kłopoty przy zapinaniu zamka…

Następne kilka zdjęć to informacje dla bardzo początkujących ;-) Wielu mogą się wydać idiotycznie proste i oczywiste, więc proszę te osoby o zamknięcie oczu. ;-)



Na zamku zamontowany jest suwak. Przeszkoda, która trzeba ominąć przy przyszywaniu…



Podnoszę stopkę zostawiając igłę wbitą w materiał – żeby nie zgubić linii szwu – i przesuwam suwak za stopkę.



Ot, tak – i mogę szyć dalej ;-)




Przyszywając druga taśmę zamka muszę być pewna, że kurtka po zapięciu będzie symetryczna i cięcia będą schodziły się ze sobą. Zatem spinam obie części zamka ze sobą i na taśmie zamka na wysokości cięć robię nacięcia – punkty kontrolne. Pomogą mi przypiąć drugą połowę zamka we właściwy sposób.



Takie nacięcie robię też na krawędzi zapięcia kurtki, tej jeszcze bez zamka  - na poziomie dolnego końca zamka.

Upinam drugą taśmę zamka pilnując, żeby punkty kontrolne wypadły dokładnie w miejscach, do których się odnoszą.



Po przyszyciu drugiej taśmy cięcie w talii ładnie się schodzi.



Prawą do prawej przyszywam odszycia przednich krawędzi kurtki, przy okazji przyszywając zamek drugim szwem – a co tam, będzie pewniej…



Zamek wszyty…Odszycia ułożone pod spód, zaprasowane…



Dobrze jest na tym etapie sprawdzić jeszcze jedno – czasem może się zdarzyć, że worek wpuszczanej kieszeni jest ciut przyduży i sięga za daleko… Aż za krawędź kurtki, czyli tworzyłby brzydkie uwypuklenie po ostębnowaniu czy zaprasowaniu brzegów. Moja kurtka ma asymetryczne zapięcie i jedna z kieszeni sięga aż do zapięcia,  więc o taką "wpadkę" nietrudno.




Wystarczyło przyciąć dodatki na szwy i już kieszeń ładnie się mieści między wierzchem kurtki a odszyciem…